Wypalanie traw i zeszłorocznej, zeschniętej roślinności nie jest sposobem na użyźnianie gleby, a wręcz przeciwnie degraduje warstwę próchniczą, powodując szereg negatywnych zmian w środowisku – przypomina Nadleśnictwo Daleszyce.
– Popiół spalonej trawy nie użyźnia gleby. Ogień nie niszczy chwastów, nie redukuje też ilości szkodników – podkreśla Paweł Kosin z Nadleśnictwa Daleszyce.
Wiosna to okres intensywnych prac zarówno w rolnictwie, jak i w ogrodnictwie, kluczowy dla przyszłych zbiorów. Po zimie przyroda szybko budzi się do życia, a pogoda sprzyja przygotowaniom gleby do nowego sezonu.
Wypalanie traw jest surowo zabronione. Ogień bardzo szybko wymyka się spod kontroli, a przy sprzyjających warunkach pogodowych, może w krótkim czasie rozprzestrzenić się na duży obszar.
– Obserwuję prognozy pogody i obawiam się, że ta wiosna może być wyjątkowo sucha. Wystarczy kilka słonecznych, ciepłych dni i wilgotność ściółki drastycznie spada, nawet poniżej 10 procent. To oznacza, że staje się sucha jak papier, a przy tym łatwopalna, stwarzając duże zagrożenie pożarowe – mówi Paweł Kosin.
Leśnicy już szykują się do całodniowych dyżurów przeciwpożarowych, by szybko reagować w razie konieczności. Jak informuje Paweł Kosin każdego roku, zazwyczaj w połowie marca, leśnicy zaczynają dyżurować w Punktach Alarmowo-Dyspozycyjnych, w których monitorowane jest zagrożenie pożarowe, wilgotność ściółki, a dyżurujący koordynuje również prace służb przeciwpożarowych.
Fot. Nadleśnictwo Daleszyce


