Obchody Narodowego Święta Niepodległości w Chęcinach

0

<!–StartFragment –>

Za nami 11 listopada, wyjątkowy dzień, który przypomina o naszej historii, wolności i sile wspólnoty. W tym dniu w Chęcinach uroczyście świętowano 107. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.

W dniu Narodowego Święta Niepodległości wicestarosta kielecki Tomasz Dulny oddał hołd tym, którzy walczyli o niepodległą i wolną Polskę. W uroczystościach patriotycznych w Chęcinach uczestniczył także radny Rady Powiatu w Kielcach Kamil Prędota.

Narodowe Święto Niepodległości rozpoczęło się uroczystą Mszą Świętą za Ojczyznę w kościele parafialnym pod wezwaniem św Bartłomieja w Chęcinach. Następnie uczestnicy uroczystości mogli wysłuchać występu słowno-muzyczego, w wykonaniu uczniów ze Szkoły Podstawowej w Chęcinach.

W dalszej części uroczystości odbyło się złożenie wieńców pod tablicą i pomnikiem upamiętniającymi bohaterów narodowych.

<!–EndFragment –>

Rusza remont drogi powiatowej Strojnów-Krauzów w gminie Pierzchnica

0

Umowa z wykonawcą podpisana! Droga powiatowa Lisów-Maleszowa-Strojnów-Drugnia, na odcinku Strojnów-Krauzów zostanie wyremontowana, jeszcze w tym roku.

Umowę na realizację inwestycji podpisano w Starostwie Powiatowym w Kielcach.

Obecni byli: starosta kielecki Tomasz Pleban, członek Zarządu Powiatu Mariusz Ściana, burmistrz Miasta i Gminy Pierzchnica Stanisław Strąk, dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Kielcach Zbigniew Wróbel, przedstawiciel wykonawcy, Piotr Cieśla z firmy KOWEX, a także radna Rady Powiatu w Kielcach Renata Łoboda.

Prace obejmą kilometrowy odcinek drogi. W zakres remontu wchodzi w szczególności: ścięcie obustronne nadmiaru ziemi z krawędzi jezdni i pobocza, remont przepustu, wykonanie nowej asfaltowej nawierzchni, a także umocnienie poboczy, obustronnie.

Droga jest remontowana dzięki dobrej współpracy Gminy Pierzchnica i Powiatu, które wspólnie sfinansują przebudowę drogi powiatowej na odcinku Strojnów-Krauzów.

– Współpracujemy z gminami, by wspólnie finansować poprawę infrastruktury najbardziej potrzebnej mieszkańcom – mówi starosta Tomasz Pleban.

– Remont drogi zdecydowanie poprawi komfort i bezpieczeństwo mieszkańców – zapewnia członek Zarządu Powiatu Mariusz Ściana.

Koszt inwestycji szacowany jest na blisko 300 tys. zł. 50 procent wartości tego zadania pokrywa powiat, a drugą połowę Gmina Pierzchnica.

Zgodnie z umową remont drogi Strojnów-Krauzów ma potrwać do 23.12.2025 r.

Przerwy w dostawie wody w miejscowościach: Łukowa, Siedlce, Wolica,Tokarnia, Lelusin, Wojkowiec, oraz Ostrów w dniu 14.11.2025r. w godzinach od 8.00-14.00

0

 

Chęciny, dnia 13.11.2025r.

 

Zakład Gospodarki Komunalnej

w Chęcinach informuje, że:

w związku z pracami na sieci wodociągowej w miejscowości Łukowa wystąpią przerwy w dostawie wody w n/w miejscowościach: Łukowa, Siedlce, Wolica,Tokarnia, Lelusin, Wojkowiec, oraz Ostrów

w dniu 14.11.2025r. w godzinach od 8.00-14.00.

Za utrudnienia przepraszamy.

ZGK

Przedszkolaki z Morawicy uczciły Narodowe Święto Niepodległości

0

Obchody Święta Niepodległości w Samorządowym Przedszkolu w Morawicy rozpoczął Bieg Niepodległości. Już po raz piąty, 6 listopada, w tym wydarzeniu wzięły udział przedszkolaki. W tegorocznej edycji pobiegły dzieci z grupy „Słoneczka” wraz z rodzicami.

Celem biegu było propagowanie idei upamiętniania rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości oraz kształtowanie postaw patriotycznych wśród najmłodszych. Uroczystość rozpoczęła się od wspólnego odśpiewania hymnu narodowego, a sam bieg stał się doskonałą okazją do nauki patriotyzmu, miłości do ojczyzny oraz integracji poprzez sport i wspólną zabawę. Na mecie na wszystkich uczestników czekały pamiątkowe medale.

W dniach 6 i 7 listopada w przedszkolu odbyły się uroczyste akademie z okazji Święta Niepodległości przygotowane przez grupę Biedronki i Motylki. Dzieci zaprezentowały wiersze i piosenki patriotyczne oraz tańce narodowe. Wspaniałe występy zostały nagrodzone gromkimi brawami. Udział przedszkolaków w tak uroczystych i ważnych wydarzeniach rozwija poczucie przynależności narodowej, pielęgnuje polską kulturę i tradycję.

7 listopada rozstrzygnięty został patriotyczny konkurs plastyczny,,Legendy Polskie”. Celem konkursu było zainteresowanie dzieci polską kulturą, historią i tradycją ludową, kształtowanie postaw patriotycznych i tożsamości narodowej oraz rozwijanie wyobraźni i kreatywności poprzez działalność plastyczną. Inspiracją do wykonania prac były polskie legendy:,,Legenda o Smoku Wawelskim”,,,Legenda o Lechu, Czechu i Rusie”,,,Legenda o Warsie i Sawie”. Dzieci z poszczególnych grup samodzielnie wykonały prace plastyczne pod kierunkiem nauczycieli. Wszystkie grupy zostały nagrodzone dyplomami i słodyczami. Z każdej grupy została wyróżniona jedna praca. Wszystkim dzieciom gratulujemy wykonania pięknych prac plastycznych!

Uroczystości z okazji Święta Niepodległości w naszym przedszkolu były pouczającą lekcją historii i patriotyzmu.

Artykuł: Przedszkole Samorządowe w Morawicy

Starosta Tomasz Pleban o honorowych tytułach Powiatu Kieleckiego

0

– Jutro, 14 listopada, odbędzie się gala wręczenia tytułów „Honorowy obywatel powiatu kieleckiego” oraz „Zasłużony dla powiatu”. Nagrodzimy tych, którzy szczególnie przysłużyli się naszemu regionowi – mówił Tomasz Pleban, starosta kielecki, na antenie Radia eM Kielce w programie „Prawdę mówiąc” Katarzyny Bernat.

Ocalić od zapomnienia – nowe krzyże na partyzanckich grobach

0

Taki tytuł nadałam również artykułowi, który został napisany 13 lat temu. Wtedy, w październiku 2013 roku, podczas sprzątania terenu wokół grobów, razem z moimi uczniami odkryliśmy kolejne dwie mogiły. Wypadało więc zatroszczyć się o tak ważne miejsce pamięci – chociażby wymienić zmurszałe krzyże na czterech grobach i postawić krzyże na nowo znalezionych. Wiosną 2014 roku wyruszyła do lasu ekspedycja w składzie: pan Piotr Piwek i jego syn Paweł, Mikołaj Opatowski (Paweł i Mikołaj byli już wtedy absolwentami naszej szkoły) oraz pisząca te słowa pomysłodawczyni przedsięwzięcia.

Gdy skończyliśmy pracę – w lesie było już ciemno. Byliśmy jednak szczęśliwi, że wykonaliśmy wszystko zgodnie z planem. Piotr świetnie zorganizował pracę i rozsądnie koordynował nasze działania, za co bardzo mu dziękowałam i pamiętam o tym do dzisiaj. Podziękowałam również moim byłym uczniom, którzy z własnej woli, bezinteresownie pomogli przy tak ważnym przedsięwzięciu.

Kolejna wymiana krzyży nastąpiła w 2020 roku z inicjatywy nauczyciela naszej szkoły – Macieja Ścigi. Zabrał wtedy ze sobą dużą grupę uczniów, którzy pierwszy raz odwiedzili to miejsce i poznali jego historię.

Jeszcze kilkanaście lat temu groby znajdowały się w głuszy leśnej. Wiedziała o nich garstka osób z Bilczy. W latach 70. XX wieku o partyzanckie mogiły dbała ze swoimi uczniami nauczycielka z Bilczy, Krystyna Pobocha. Później to miejsce, tajemnicze i niezwykłe – powoli stawało się zapomniane. Prawie nikt już nie wspominał o gajowym Jakubie Dudku, mieszkającym w środku lasu, w niewielkiej gajówce. Mało kto wiedział, że okupanci niemieccy spalili gajówkę i zabili znajdujących się w niej partyzantów. Miejscowi opowiadali, że znaleziono w gajówce radiostację, dlatego  los gajowego został przesądzony. 

Od kilkunastu lat w pobliżu grobów partyzanckich przebiega bity trakt gospodarczo – turystyczny. Z zatoczkami, punktami obserwacyjnymi i wspaniałymi widokami. Teraz łatwo tam trafić, a jeśli ktoś chce dojechać inną leśną trasą przez rzekę Chodcza, to od ubiegłego roku można przejechać przez wtopiony w leśny krajobraz mostek, który zrobił z własnej inicjatywy Hubert Ksel. W pobliżu źródełka, pod wiekowym świerkiem, ustawił również drewniane ławy i stół.

Wyprawa na partyzanckie groby staje się często inspiracją do dalszych działań. Warto wspomnieć, że uczeń naszej szkoły zajął II miejsce w prestiżowym konkursie historycznym pod patronatem marszałka województwa świętokrzyskiego. Opisał niezwykłą historię tego zapomnianego przez czas i ludzi miejsca. Nasi absolwenci nakręcili film będący rekonstrukcją tragicznych wydarzeń z II wojny światowej.

Stało się już tradycją, że co roku, pod koniec października, zabieramy grupy uczniów w jeszcze niedawno zapomniane miejsce. Najczęściej idziemy w ramach lekcji historii lub po zajęciach  w szkole, czasami jest to sobota, sprzątamy śmieci, zeschłe liście i zapalamy symboliczne znicze.

Zbliża się listopad – czas refleksji i wspomnień. W tym roku  kolejne grupy uczniów poznają  historię tego miejsca i ludzi, dzięki którym możemy żyć w wolnym kraju. To takie nasze wędrówki po historii …

To nie koniec historii związanej z partyzanckimi grobami. Oprócz nas, dbają  o nie Lucyna i Rafał Kosmalowie z Sukowa – Babie. Pan Rafał, rodowity mieszkaniec Sukowa opowiadał, że jego mama tuż po wojnie, przed listopadowym świętem, spotykała przy partyzanckich grobach kobietę, która przyjeżdżała spod Częstochowy i mówiła, że tu jest pochowany jej syn.

18 października tego roku wybrałam się na partyzanckie groby. Skontaktowała się ze mną p. Lucyna Kosmala i przekazała mi informację, że razem z mężem i jego braćmi będą stawiać nowe krzyże na mogiłach. Pogoda tego sobotniego dnia nie dopisała, ale to nie zniechęciło całej ekipy. Byłam pełna podziwu dla ich zaangażowania. Panowie za zgodą leśniczego na miejscu ścinali brzozy, robili krzyże i od razu osadzali je na mogiłach. Pani Lucyna w domu przygotowała wieńce, które umieściła na nowych krzyżach.

Tego dnia poznałam pana Tadeusza Prędotkę, ciotecznego brata Rafała Kosmali. Pierwszy raz, za namową brata, przybył w to tajemnicze miejsce. W Sukowie mieszkał krótko, gdy był dzieckiem wraz z rodziną wyprowadził się do Kielc. Informacja, którą mi przekazał, jest niesamowita. Dziadek pana Tadeusza Prędotki, również Tadeusz Prędotka, był jednym z ludzi, którzy wykopali groby i pochowali w nich poległych w walce z okupantem partyzantów. Tę informację przekazał panu Tadeuszowi jego ojciec.

Minęło 80 lat od zakończenia wojny, a ciągle pojawiają się nowe informacje i tropy, często jednak jest za późno na ich weryfikację, bo ostatnich świadków i uczestników tych zdarzeń nie ma już wśród nas.

Autor: Anna Pobocha Igniatowska – nauczycielka języka polskiego i historii w Szkole Podstawowej im. ks. Piotra Ściegiennego  w Bilczy

Wyjazd edukacyjny do teatru dzieci z Oddziału Przedszkolnego w Lisowie

0

W ramach projektu „Kulturalny ORLEN – KULTURA A NIE KLAWIATURA” 17 października 2025r. dzieci odwiedziły Teatr Lalki i Aktora „Kubuś” w Kielcach, gdzie z zaciekawieniem obejrzały spektakl pt. „Tygrys Pietrek” – zabawną i pełną mądrych przesłań opowieść o przezwyciężaniu własnych lęków.

Po przedstawieniu na przedszkolaków czekała jeszcze jedna atrakcja –warsztaty i spotkanie z aktorem, który nie tylko opowiedział o kulisach pracy w teatrze, ale także zaangażował dzieci do wspólnej zabawy i krótkich teatralnych ćwiczeń. Dzięki temu maluchy mogły poczuć się jak prawdziwi artyści.

Wykorzystując trochę wolnego czasu dzieci wybrały się na spacer po Placu Zamkowym w Kielcach.

Wspomnienia, które budują wspólnotę – rozmowa z Panią Bogumiłą Wrońską

0

 - kkemczvp.jpg

Zawsze uśmiechnięta, pełna energii i życzliwości. Pani Bogumiła Wrońska przez większość swojego życia angażuje się w sprawy społeczne Gminy i Miasta Chęciny. Przez trzy dekady pracowała w Urzędzie Gminy i Miasta w Chęcinach, była także radną Rady Miejskiej w Chęcinach oraz członkiem Komisji Rewizyjnej w latach 2006-2010, jak również wiceprzewodniczącą Rady Miejskiej w Chęcinach w latach 2010-2014. Od 2022 roku, nadal działa z pasją na rzecz innych, jako przewodnicząca chęcińskiego Klubu Seniora. W wywiadzie, przeprowadzonym z okazji Ogólnopolskiego Dnia Seniora, opowiada o wspomnieniach z młodości, swojej drodze zawodowej, radościach codzienności i sile wspólnoty, która z wiekiem nie przemija.

– Na początek chciałabym, aby opowiedziała Pani o sobie. Gdzie się Pani urodziła? Skąd Pani pochodzi? Jak wyglądało Pani dzieciństwo?

– Urodziłam się w powiecie opatowskim, w miejscowości Męczennice, w rodzinie rolniczej, chłopskiej – tak to się dawniej mówiło. Była nas czwórka – brat, dwie siostry bliźniaczki i ja, więc w domu było dość ciekawie i wesoło (śmiech).

- 20251105_120058.jpg

Pani Bogumiła Wrońska w wieku kilku lat ze starszym bratem Franciszkiem

Uczęszczałam do Szkoły Podstawowej w Sławoszowicach w sumie do ukończenia przeze mnie szóstej klasy. Mile to wspominam, gdyż szkoła mieściła się w tzw. Dworku Dziedziców Cichockich. Moja klasa liczyła 42 osoby.

- 20251105_120028.jpg 

Pani Bogumiła Wrońska za czasów szkoły podstawowej

Później rozpoczęła się budowa tysiąclatek. Dzięki inicjatywie naszych rodziców wybudowano szkołę w Malicach Kościelnych i tam kontynuowałam naukę. Była to dla mnie wielka wygoda, gdyż do szkoły miałam tylko kilometr, a nie, jak w przypadku poprzedniej – trzy (uśmiech). Wracając jeszcze do mojej rodziny. Mój tato służył w wojsku, w poznańskiej jednostce, za to moja mama zajmowała się robótkami ręcznymi, szyła. Mogę powiedzieć, że moja mama, jak na tamte czasy nie miała najgorzej, gdyż mój dziadek był masarzem u Żydów. Przygotowywał im jedzenie i z tego tytułu zarabiał. Był wielkim zwolennikiem Franciszkanów opatowskich. Należał też do tzw. trzeciego zakonu. Lubił gotować. Przygotowywał takie dania, o których niektórzy nawet nie mieli pojęcia. Jak wiemy, ziemia sandomierska słynie z urodzaju. Dziadek przyrządzał np. pierogi z konopi, czy gotował raki. Pamiętam, jak opowiadał o ich gotowaniu. Ponieważ raki wrzucało się do wrzącej wody, jeśli w porę się nie przykryło garnka to potrafiły wyskoczyć na kuchnie (śmiech). Wiele wyniosłam z domu rodzinnego. Też taki optymizm, że mimo trudnych czasów, ciężką pracą można wiele zdziałać.

- lpfeeyaj.jpg 

Na fotografii rodzice Pani Bogumiły – Państwo Helena i Stanisław Pietraszewscy

Wracając do mojej edukacji. Po skończeniu szkoły podstawowej poszłam do szkoły średniej, do Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego w Kielcach. Z  racji tej, że doszła moja siostra, w dziesiątej klasie przeniosłam się do zaocznego liceum.

- 20251105_115534.jpg 

Pani Bogumiła Wrońska w szkole średniej

- 20251105_120043.jpg 

Pani Bogumiła Wrońska w klasie maturalnej

Po liceum poszłam jeszcze do szkoły pomaturalnej, ale też zaocznie. Miałam do wyboru albo pedagogikę, albo ekonomię. Ponieważ mój brat był pedagogiem, namawiał mnie do pójścia w jego ślady. Poza tym, jak mieszkałam w Kielcach, poznałam taką Panią Kurator Zofię Sakowicz, która również mnie namawiała do wyboru pedagogiki. Ale koniec końców stwierdziłam, że wybiorę ekonomię. Główną przesłanką, którą się wtedy kierowałam było to, że może łatwiej będzie mi znaleźć pracę. Kiedy chciałam pójść do pierwszej pracy pojawił się problem z zameldowaniem. W końcu udało mi się zdobyć czasowy meldunek kielecki. Moją pierwszą pracą była praca na poczcie, tuż obok Dworca Głównego PKP w Kielcach. Mieliśmy chyba ze czterdziestu doręczycieli. Przygotowywałam im renty, emerytury tzw. paski. Później zostałam skierowana na kasę, więc już nie robiłam pasków, tylko wypłacałam na paski (śmiech). No i tak pracowałam w sumie trzy lata na tej poczcie, aż poznałam swojego męża.

– Gdzie Pani poznała męża? W Kielcach?

– Tak, w Kielcach. Po zaręczynach stwierdziłam, że skoro będę mieszkać w Chęcinach to muszę zacząć rozglądać się za pracą tu na miejscu. Miałam do wyboru albo naszą „Wielobranżową”, w której wyrabiali m.in. kryształy, firanki, obrusy, albo nasz urząd. Mile wspominam rozmowę o pracę w „Wielobranżowej”, gdzie miałam zostać zatrudniona na stanowisko do kalkulacji kosztów. Po rozmowie, poszłam na kolejną, do urzędu. Ówczesny sekretarz, Pan Roman Kula, powiedział, że bardzo chętnie by mnie widział u siebie. No i to mnie jakoś tak zaintrygowało, że zdecydowałam się podjąć pracę właśnie w urzędzie. To był dokładnie 1973 rok. Naczelnikiem Miasta i Gminy Chęciny był wówczas Pan Stanisław Pawiński i to on mnie zatrudnił. W pierwszej kolejności trafiłam do księgowości i obsługiwałam kasę, gdzie przepracowałam trzy lata. Następnie zostałam przydzielona do kultury. Później doszły mi też kartki żywnościowe, później sport, turystyka, a w latach 80. jeszcze zabytki. Pamiętam pierwsze prace na zamku, jak przyjechało wojsko i wspólnie zbieraliśmy kamienie, aby przygotować teren do pracy (uśmiech). Przygotowywałam także wnioski na dotacje od konserwatora zabytków. Później sprawowałam jeszcze nadzór nad szkołami, przedszkolami na terenie całej Gminy i Miasta Chęciny. Miałam wizytacje, przyjeżdżali kuratorzy. Później doszły jeszcze sklepy, cegiełki i ich rozprowadzanie. Także miałam pracy co nie miara (śmiech). A z kolei w latach 90., kiedy już zaczęły szwankować przewozy, doszła mi jeszcze w działalności gospodarczej rejestracja busów i  przewozów. Na sam koniec dostałam jeszcze gospodarstwa agroturystyczne oraz wstępne badania głębokości zbiornika w Bolminie, jego zawartości, określenia lustra wody itp. Pamiętam, jak w tym celu pojechałam sama do Cedzyny, wypożyczyć kajak. Pan się na mnie popatrzył i mówi: „Po co Pani przyjechała, jak można brzegiem spacer zrobić” (śmiech). Z racji tej, że jeszcze nie było komórek, przed np. wyborami mieliśmy w urzędzie jeszcze dyżury nocne i popołudniowe, więc często trzeba było jedna drugą zastąpić. Miło wspominam też pierwsze wejście Ojców Franciszkanów do Chęcin. Pamiętam, jak jeden z nich przyszedł do mnie do pokoju i poprosił, abym znalazła mu jakieś zajęcie (śmiech). I właśnie niedługo potem zaczęła działać tam świetlica.

- 20251105_115516.jpg 

Pani Bogumiła Wrońska za czasów pracy w Urzędzie Gminy i Miasta w Chęcinach

Wracając do sportu, to w gminie Chęciny zawsze królowała piłka nożna. Dużą rolę odegrał tu Pan Jerzy Kula, który pomógł nam rozwinąć tzw. sport masowy. Organizowane były biegi, rozmaite rozgrywki. W ten masowy sport chętnie angażowali się także nasi strażacy. Wyjeżdżaliśmy na zawody np. do Bukowiny Tatrzańskiej, do Białego i Czarnego Dunajca. Brało się na nie sportowców z powiatu i naszych oczywiście. Te wyjazdy to było łączenie przyjemnego z pożytecznym, gdyż była potrzebna też oprawa muzyczna. I właśnie nasze zespoły folklorystyczne zyskiwały na tym, bo, a to mieli okazje udzielić wywiadu w radiu w Zakopanem, a to wystąpić w kościele w Białym Dunajcu. Mieli okazję zaistnieć i pokazać się szerszej publiczności.

– Czyli w sumie ile lat pracowała Pani w Urzędzie Gminy i Miasta w Chęcinach?

– Trzydzieści.

– Jak wspomina Pani pracę w urzędzie?

– Powiem tak, różnie to było, ale atmosfera była świetna. Traktowaliśmy się, jak jedna, duża rodzina. Nie zarabialiśmy wtedy może dużych pieniędzy, ale bardzo się lubiliśmy i szanowaliśmy. Pomagaliśmy sobie, każda wiedziała, czy ktoś jest chory, czy trzeba kogoś zastąpić.

– Pani Bogusiu, wiem, że była Pani radną Rady Miejskiej w Chęcinach oraz członkiem Komisji Rewizyjnej w latach 2006-2010 oraz wiceprzewodniczącą Rady Miejskiej w Chęcinach w latach 2010-2014. Co skłoniło Panią do kandydowania?

– Powiem tak. Jako urzędnicy, byliśmy blisko ludzi. Człowiek był raczej lubiany, z nikim nieskłócony (uśmiech). Przyznam się, że podczas pierwszych wyborów kandydowałam bez jakichś plakatów, bez spotkań z mieszkańcami. Po prostu przeszłam. Z racji tej, że zajmowałam się kulturą i sportem, to w moich kompetencjach było organizowanie imprez. Był ten ciągły kontakt z ludźmi. Z kolei, będąc wiceprzewodniczącą Rady Miejskiej nie miałam większych problemów, gdyż miałam wspaniałego przewodniczącego (red. śp. Cezary Mielczarz). Na bieżąco siadaliśmy razem wraz z Panem Burmistrzem Robertem Jaworskim i omawialiśmy ważne tematy.

 - 20251105_115843.jpg

Pani Bogumiła Wrońska będąc radną Rady Miejskiej w Chęcinach podczas Dożynek Gminnych. Na fotografii wraz z burmistrzem Gminy i Miasta Chęciny Robertem Jaworskim, Panią Emilią Jaworską oraz przewodniczącą Rady Miejskiej w Chęcinach Krystyną Foksą

W sumie do Rady Miejskiej kandydowałam trzy razy, ale za trzecim już mi się nie udało. Nie powiem, bo przyszłam się wtedy obejrzeć na liście. Pamiętam, że miałam 114 głosów, a trzeba było mieć ponad 200, żeby się dostać. Spotkałam wtedy takiego Pana, którego nie znałam. Zapytał się mnie – ile dostałam głosów. Odpowiedziałam, że tylko 114, a on na to: „Pani dostała aż 114 głosów? A co powiedzą ci, co dostali po 25?” (śmiech). I tak się skończyła ta moja przygoda. Siedzieliśmy wtedy z Czarkiem u mnie, oboje „przepadliśmy” podczas wyborów i dołączył do nas o. Paweł Chmura. Podszedł do mnie i powiedział tak: „Nie martw się dziewczyno, przed Tobą jeszcze dużo”. Przytulił mnie, to zapamiętałam i aż mi łzy  poleciały.

 - image116.jpg

Radni Rady Miejskiej w Chęcinach w latach 2010-2014 z burmistrzem Gminy i Miasta Chęciny Robertem Jaworskim. Pani Bogumiła Wrońska trzecia od lewej w pierwszym rzędzie

– Od 2022 roku jest Pani przewodniczącą Klubu Seniora w Chęcinach. Czy już wcześniej do niego Pani należała?

– Tak, dołączyłam do chęcińskiego Klubu Seniora po zakończeniu swojej działalności w Radzie Miejskiej. Wtedy jeszcze opiekowałam się moją mamą, która zmarła w 2012 roku w wieku 99 lat. Pojawiła się pustka i czymś tę pustkę chciałam wypełnić. Padło więc na Klub. Kiedy z funkcji przewodniczącej Klubu Seniora zrezygnowała Pani Ewa Kutys, trwały rozmowy, kto ją zastąpi. W sumie dyskutowaliśmy chyba dwa spotkania. Próbowaliśmy namówić Stasię Żądecką, jednak finalnie się nie zgodziła. Padło na mnie, zgodziłam się, jednak chyba nie do końca wiedziałam na co się pisze, bo jednak to duża odpowiedzialność. Mam tak, że chciałabym sprostać oczekiwaniom i dogodzić wszystkim, a tak się przecież nie da. Brakuje mi trochę takich oddolnych inicjatyw na wspólne spotkania, wyjazdy, czy wycieczki. Myślałam nawet o utworzeniu grupy tanecznej, ale nie było wystarczająco dużo chętnych. Czas pokaże, może coś się zmieni.

 - img_0188.jpg

Pani Bogumiła Wrońska oficjalnie wybrana na przewodniczącą Klubu Seniora w Chęcinach. Na fotografii wraz z burmistrzem Gminy i Miasta Chęciny, Robertem Jaworskim. Chęciny, 20 września 2022 r.

– Ile osób przynależy do chęcińskiego Klubu Seniora?

– W tym momencie 49 osób. Z tym, że jak to jest u osób starszych, raz przychodzi 30 osób, a raz 25. Staramy się spotykać dwa lub trzy razy w miesiącu. W przyszłym roku będziemy obchodzić Jubileusz 35-lecia istnienia Klubu Seniora w Chęcinach, także czeka mnie dużo pracy (śmiech). Muszę poszukać starych zdjęć i przygotować najważniejsze informacje na podstawie kronik.

–  Jakie są Pani zainteresowania? Co lubi Pani robić w wolnym czasie?

– Zdecydowanie ogródek! Mam tam jakieś warzywa, krzewy, kwiaty, drzewa. Daje mi to dużo przyjemności i relaksuje mnie to. Bardzo lubię obserwować, jak to wszystko rośnie, kwitnie. Mamy taką jabłoń, którą posadziliśmy, jako jedną z pierwszych, gdy budowaliśmy dom. Proszę sobie wyobrazić, że w tym roku uzbieraliśmy siedem skrzynek jabłek (śmiech). Bardzo lubimy z mężem także spacerować po pięknych okolicach. Często wybieramy się na piesze wędrówki na Zelejową, czy Podzamcze. Lubię także podróżować i spędzać czas z moimi bliskimi.

– Serdecznie dziękuję za rozmowę.

– Również dziękuję.

Międzyszkolne zawody sportowe Miasta i Gminy Morawica w mini piłce halowej chłopców z klas IV- VI

0

W sobotę, 8 listopada 2025 r. w hali sportowej w Bilczy odbyły się międzyszkolne zawody Miasta i Gminy Morawica w mini piłce halowej chłopców z klas IV-VI. W zawodach wzięło udział 6 szkół podstawowych z Lisowa, Obic, Woli Morawickiej, Brzezin, Morawicy i Bilczy. Rozgrywki przeprowadzono w dwóch grupach, czas gry 2 x 6 minut.                

 Wyniki poszczególnych meczy:

Obice – Brzeziny – 1: 5

Wola Morawicka – Lisów – 2: 0

Morawica – Obice – 0: 3

Bilcza – Wola Morawicka – 1: 0

Brzeziny – Morawica – 4: 1

Lisów – Bilcza – 0: 2

Mecz o I miejsce:   Bilcza – Brzeziny: 1: 0

Mecz o III miejsce:   Wola Morawicka – Obice: 0: 1

Końcowe wyniki zawodów:

I miejsce –  Bilcza

II miejsce – Brzeziny

III miejsce – Obice

IV miejsce – Wola Morawicka

IV, V miejsce – Morawica i Lisów

Sprawozdanie przygotowała:

Alicja Olczyk