Spotkanie z Ambasadorem Węgier

0

Marszałek województwa Renata Janik spotkała się dziś, w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Świętokrzyskiego, z Ambasadorem Węgier, Istvánem Íjgyártó i członkami delegacji towarzyszącej. W rozmowach uczestniczyli Anita Koniusz, członek Zarządu Województwa Świętokrzyskiego odpowiedzialna m.in. za współpracę zagraniczną oraz Daniel Przybylski, dyrektor Departamentu Turystyki, Sportu i Spraw Zagranicznych.

Wizytę w Kielcach złożyli: Ambasador Węgier, István Íjgyártó, dyrektor Instytutu Liszta – Węgierskiego Instytutu Kultury w Warszawie Gáspár Keresztes, Konsul Ambasady Węgier  Monika Molnár oraz Konsul Honorowy Węgier w Kielcach, Andrzej Łukasik.

Było to pierwsze spotkanie przedstawicieli Samorządu Województwa Świętokrzyskiego z przedstawicielami dyplomacji węgierskiej. Wizyta miała charakter kurtuazyjno-zapoznawczy. Była to także okazja, by przedstawić Ambasadorowi Węgier specyfikę regionu świętokrzyskiego.

István Íjgyártó to dyplomata z wieloletnim doświadczeniem, absolwent Uniwersytetu Loránda Eötvösa w Budapeszcie. Pracował w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i Handlu Węgier, oraz w placówkach dyplomatycznych w Rumunii, Uzbekistanie, Federacji Rosyjskiej. Był członkiem węgierskiej delegacji negocjującej traktaty dwustronne z Rumunią, Słowacją, Chorwacją, Słowenią, Federacją Rosyjską oraz Ukrainą (1993–1998) i przedstawiciele Węgier na spotkaniach OBWE ODIHR; obserwatorem w Grupie Roboczej ONZ ds. Mniejszości.

Rozwój sektora obronnego w województwie. Regionalne Forum Ekonomiczne w Kielcach “Nowa Energia 2025”

0

W Centrum Kongresowym Targów Kielce, podczas Regionalnego Forum Ekonomicznego „Nowa Energia – 2025” współorganizowanego przez Urząd Marszałkowski Województwa Świętokrzyskiego oraz Echo Dnia, odbył się panel dyskusyjny poświęcony bezpieczeństwu i rozwojowi obronności. W spotkaniu udział wzięła m.in. marszałek Renata Janik, która przedstawiła plany wykorzystania lokalnego potencjału przemysłowego i naukowego w odpowiedzi na dynamicznie zmieniające się zagrożenia.

W panelu dyskusyjnym „Bezpieczeństwo i rozwój obronności – firmy, ludzie, szanse i zagrożenia” wzięli udział przedstawiciele instytucji samorządowych, państwowych oraz sektora prywatnego, mających bezpośredni wpływ na potencjał regionu świętokrzyskiego. Wśród prelegentów znaleźli się: Renata Janik – Marszałek Województwa Świętokrzyskiego, reprezentująca władze samorządowe; Piotr Ziółkowski – dyrektor generalny Głównego Urzędu Miar; prof. dr hab. inż. Zbigniew Koruba – rektor Politechniki Świętokrzyskiej, reprezentujący świat nauki. Biznes reprezentowali: Krzysztof Solecki – wiceprezes Centrum Produkcyjne Pneumatyki Prema Kielce S.A.; Jarosław Czajkowski – właściciel F.H. Barwa; Arkadiusz Szewczyk – właściciel Parasnake; dyrektor Krzysztof Kozak – Holsters HPE Polska; oraz Prezes Zarządu Leszek Walczyk – Odlewnie Polskie S.A. To grono ekspertów, łączące administrację, naukę i przemysł, omówiło strategiczne kwestie związane z obronnością i bezpieczeństwem w regionie. W wydarzeniu wzięła również udział zastępca dyrektora Departamentu Rozwoju Regionalnego Joanna Rudawska.

Marszałek Renata Janik zwróciła uwagę na początku debaty, że region świętokrzyski, podobnie jak cała Polska i Europa, znalazł się w punkcie zwrotnym. Zmieniająca się sytuacja geopolityczna i postęp technologiczny niosą ze sobą zarówno nowe szanse rozwojowe, jak i wyzwania wymagające strategicznych decyzji. Podczas debaty mocno wybrzmiało, że kwestie bezpieczeństwa Polski muszą być traktowane priorytetowo i wymaga to skoordynowanego wysiłku w sferze militarnej, inwestycyjnej oraz w zakresie kształcenia wykwalifikowanych kadr.

Za nami już szereg inicjatyw mających na celu włączenie się w działania na rzecz obronności. Marszałek Renata Janik zwróciła się m.in. do Komisji Europejskiej oraz wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, wskazując na ogromne możliwości wykorzystania potencjału przemysłowego, naukowego i infrastrukturalnego województwa świętokrzyskiego w kontekście rozwoju polskiego sektora zbrojeniowego.

Tradycje przemysłowe naszego regionu, zwłaszcza w produkcji metalowo-odlewniczej, oraz obecność istniejących zakładów zbrojeniowych, w połączeniu z zapleczem badawczo-rozwojowym Politechniki Świętokrzyskiej, Uniwersytetu Jana Kochanowskiego i Kampusu Laboratoryjnego Głównego Urzędu Miar, stanowią solidny punkt wyjścia do intensywnego wsparcia i rozbudowy tej branży – podkreśliła marszałek Renata Janik.

W świetle obecnej sytuacji geopolitycznej, szczególnie istotne stało się wykorzystanie możliwości wynikających ze zmian w rozporządzeniach unijnych, które zezwalają m.in. na wsparcie dla przedsiębiorstw działających w branży bezpieczeństwa i obronności.

W celu rozpoznania potrzeb i oczekiwań lokalnych przedsiębiorstw z sektora obronnego, Samorząd Województwa zlecił wcześniej ekspertyzę „Analiza potencjału przemysłu obronnego i bezpieczeństwa w regionie świętokrzyskim”. Zorganizowano także szereg spotkań biznesowych, webinarów oraz konferencję podczas 33. Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego, aby dostarczyć firmom najświeższe informacje na temat trendów, finansowania i zamówień w tym strategicznym sektorze.

Marszałek Renata Janik dodała: – Sektor obronny to znacznie więcej niż tylko produkcja uzbrojenia. To rozbudowany ekosystem, stwarzający realne możliwości dla szerokiego grona lokalnych przedsiębiorstw, nie tylko tych ściśle zbrojeniowych. Wojsko potrzebuje żywności o przedłużonej trwałości, mundurów, obuwia, pojazdów, a także infrastruktury technicznej i logistycznej.

Ponadto, szeroko rozumiane pojęcie bezpieczeństwa wykracza poza kwestie militarne, obejmując cyberbezpieczeństwo, ochronę infrastruktury krytycznej czy reagowanie na klęski żywiołowe. W odpowiedzi na te potrzeby, Samorząd Województwa przeznaczył 4 mln złotych z programu Fundusze Europejskie dla Świętokrzyskiego 2021-2027 na szkolenia z obsługi bezzałogowych statków powietrznych (dronów) dla strażaków, policjantów i żołnierzy WOT. Przekazano także dotacje celowe na zakup nowoczesnych dronów dla Państwowej Straży Pożarnej i Policji.

W ramach tych nowych możliwości, zaplanowano również realizację projektu praktycznej edukacji obronnej dla młodzieży ze świętokrzyskich szkół ponadpodstawowych, z budżetem ponad 40 mln zł. Program obejmuje naukę pierwszej pomocy, obsługi dronów, kształtowanie świadomości zagrożeń oraz cyberbezpieczeństwa. Działania te mają na celu wzmocnienie kompetencji mieszkańców świętokrzyskiego.

 

˝Najważniejsze to być z ludźmi˝ – wywiad z Zenoną Dołęgowską, założycielką Chęcińskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku

0
- d7bxw1vn.jpg Ma 90 lat, prowadzi samochód, pisze bloga, wydała dwie książki i wciąż aktywnie uczestniczy w życiu społecznym. Jest pierwszą prezes Chęcińskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, a dziś jego prezeską honorową. Całe życie była społeczniczką, kocha ludzi i uważa, że najważniejsze to być z nimi w kontakcie. O swoim życiu, działalności, pasjach, książkach, blogu „Część Trzecia Ostatnia” i o samych Chęcinach opowiada Zenona Dołęgowska — niezwykła kobieta, która energią i mądrością mogłaby obdarować kilka pokoleń. Jak wspomina Pani swoje dzieciństwo i młodość? Zenona Dołęgowska: Urodziłam się 9 lipca 1935 roku w Sosnowcu, w sercu Zagłębia Dąbrowskiego. To właśnie tam spędziłam całe moje dzieciństwo i młodość, tam chodziłam do szkoły podstawowej, a później do szkoły średniej. Sosnowiec w tamtych latach był dla mnie wszystkim: miejscem pierwszych przyjaźni, pierwszych ważnych decyzji, pierwszych marzeń i rozczarowań. To tam uczyłam się świata, tam poznawałam ludzi, tam rodziły się moje zainteresowania i sposób patrzenia na życie. Do siedemnastego roku życia był to mój jedyny dom i wydawało mi się, że tak będzie zawsze. Ale życie często lubi płatać figle i prowadzić nas drogami, których wcale nie planowaliśmy. Tak było i w moim przypadku. Kiedy skończyłam szkołę średnią, nastąpił zbieg okoliczności, który dosłownie wywrócił moje życie do góry nogami i poprowadził mnie daleko od rodzinnego miasta do Kudowy-Zdroju. Nigdy nie zapomnę tego czasu. Byłam młodziutka, pełna odwagi i ciekawości świata, więc choć ta zmiana była ogromna, przyjęłam ją z otwartym sercem. Tak to już było w moim życiu: los stawiał mnie w różnych miejscach, często nagle, a ja po prostu szłam dalej, nie oglądając się za siebie. To w Kudowie była pierwsza naprawdę odpowiedzialna praca? Z.D.: Zgadza się. Zostałam tam kierowniczką szkoły podstawowej i to w bardzo młodym wieku, dużo młodszym niż większość osób na takim stanowisku. To była duża odpowiedzialność, ale też ogromna szkoła życia. Uczyłam, organizowałam, współtworzyłam szkolną społeczność. Zawsze byłam człowiekiem działania, więc praca w takiej roli absolutnie mnie pochłonęła. Ukończyłam pedagogikę, co dawało mi solidne podstawy w pracy z dziećmi. Rozumiałam ich emocje, ich trudności i ich potrzeby. Jednocześnie szkoliłam się w zakresie uczenia dorosłych, co w tamtych czasach nie było powszechne, ale mnie fascynowało. Chciałam zrozumieć, jak dorośli uczą się i rozwijają, jak im pomagać, jak ich prowadzić. Te umiejętności okazały się później bezcenne nie tylko w pracy zawodowej, ale w całej mojej działalności społecznej. Do dziś uważam, że właśnie Kudowa była miejscem, które ukształtowało mnie jako pedagoga, społeczniczkę i człowieka. To tam nauczyłam się odpowiedzialności, współpracy, organizacji i tego, jak ważne jest, żeby widzieć w drugim człowieku jego potencjał, a nie tylko trudności. Wszystko, czego doświadczyłam w tamtym czasie, zarówno praca z dziećmi, jak i zarządzanie szkołą, nauka i rozwój, wróciło do mnie po latach, kiedy prowadziłam Chęciński Uniwersytet Trzeciego Wieku. I mogę z całą pewnością powiedzieć, że bez tamtych doświadczeń nie byłoby dzisiejszej mnie. - dsu7ifee.jpg

Czerwiec 1970 r.

A jak to się stało, że trafiła Pani do Czerwonej Góry? Co skłoniło Panią do przeprowadzki w okolice Chęcin? Z.D.: Do Czerwonej Góry trafiłam w grudniu 1971 roku. Jak to w moim życiu bywało, był to kolejny zbieg okoliczności, który całkowicie zmienił mój los. Nie planowałam tej przeprowadzki ani wcześniej o niej nie marzyłam. Wszystko zaczęło się od mojej córki, która po ukończeniu szkoły podstawowej zapragnęła uczyć się w liceum plastycznym. Najbliższa taka szkoła była we Wrocławiu, ale tam nie było internatu, więc wybór padł na Kielce, gdzie taka szkoła istniała i oferowała miejsce zamieszkania dla uczennic. W tym czasie moja siostrzenica mieszkała już w Kielcach, poznała tu swojego przyszłego męża, wyszła za niego i stworzyli dom właśnie w tym mieście. To oni pierwsi zaproponowali, żeby moja córka, Mirunia, przyjechała do Kielc do szkoły plastycznej. Ja wtedy nadal jeszcze mieszkałam w Kudowie-Zdroju. Kiedy wracając z Warszawy w grudniu przyjechałam do internatu, w którym moja córka mieszkała od września, zobaczyłam ją po kilku miesiącach rozłąki. Wydała mi się taka jakaś zbiedniała, co oczywiście nie było prawdą, ale ja tak to wtedy widziałam jako matka. Mirunia w rzeczywistości świetnie sobie radziła, była dobrą uczennicą i czuła się w tej szkole znakomicie, ale w tamtym czasie serce mi po prostu ścisnęło. I właśnie wtedy wydarzył się ten drugi zbieg okoliczności. Mąż mojej siostrzenicy, mój dawny kolega ze studiów, powiedział: „Zeniu, wiesz… tu jest praca. Może byś przyjechała?”. Te słowa spadły na mnie jak grom z jasnego nieba. Pomyślałam, że przecież mogłabym być blisko córki, a ona blisko mnie. To wystarczyło. Decyzja zapadła w jednej sekundzie. Można powiedzieć, że to była decyzja, która zmieniła całe Pani życie? Z.D.: Zdecydowanie tak. W Czerwonej Górze otwierano Wojewódzki Ośrodek Doskonalenia Kadr Medycznych, i to właśnie tam od razu trafiłam, obejmując funkcję dyrektora. Co więcej, ośrodek mieścił się w tym samym budynku, w którym mieszkam do dziś. Zaczynałam od absolutnego zera. Nie do końca rozumiałam, jak taka instytucja powinna funkcjonować, ale poradziłam sobie, a nawet więcej. I tak w marcu 1971 roku rozpoczęliśmy pełną działalność. Do ośrodka przyjeżdżali lekarze, pielęgniarki, dentyści. Mieszkali u nas, odbywali szkolenia, jedli w szpitalu. Przez 10 lat pracowałam w tym miejscu, organizując doskonalenie zawodowe dla służby zdrowia. Kiedy nadszedł stan wojenny, ośrodek przeniesiono do Kielc, ale ja zostałam w swoim mieszkaniu w Czerwonej Górze i dojeżdżałam do pracy. Najwyraźniej moje starania dobrze oceniano, bo otrzymałam nawet Krzyż Kawalerski, co prawda ten komunistyczny, ale jednak świadczący o dużym uznaniu. Jak się tu żyło w tamtym czasie? Z.D.: Trzeba pamiętać, że Czerwona Góra w tamtych latach to było zupełnie inne miejsce niż dziś. Nie było autobusów, jeździł tylko jeden robotniczy autobus do szpitala i to o konkretnej porze, a zwykły autobus kursował raz dziennie i nawet nie podjeżdżał pod samą miejscowość. Trzeba było dojść. Był też jeden jedyny taksówkarz, prywatny samochód. Kiedy dziś patrzę, jak bardzo zmieniła się komunikacja i cała okolica, to aż trudno uwierzyć, że żyłam w czasach, kiedy tu naprawdę „niczego nie było”. Córka po ukończeniu szkoły w Kielcach pojechała do Warszawy, tam skończyła studia i już została na stałe, ale dla mnie Czerwona Góra stała się miejscem, z którym związałam resztę życia, z czasem także całe moje serce. Kiedy zaczęła się Pani działalność społeczna tutaj, na miejscu? Z.D.: Moja działalność społeczna zaczęła się właściwie od pierwszych dni, kiedy tylko zamieszkałam w Czerwonej Górze. Mówię „w Czerwonej Górze”, a nie „w Chęcinach”, bo to właśnie tutaj, lokalnie, zaczęła się cała moja aktywność. Zresztą społeczniczką byłam od zawsze, jeszcze w Sosnowcu, potem w Kudowie. Ja nie umiem inaczej żyć, jak tylko angażować się w to, co dzieje się wokół mnie, działać dla ludzi i z ludźmi. Kiedy wprowadziliśmy się do Czerwonej Góry, pierwszą rzeczą, którą wspólnie z sąsiadami zrobiliśmy, była… piaskownica dla dzieci. To była nasza pierwsza prawdziwa praca społeczna tutaj. Dziś może brzmi to skromnie, ale wtedy było to istotne wydarzenie, bo wszystko trzeba było stworzyć od podstaw. Dzieci nie miały gdzie się bawić, a nam bardzo zależało, żeby miały choć mały zakątek dla siebie. I tak właśnie zaczęła się moja działalność, od piaskownicy i prostego przekonania, że jak czegoś nie ma, to trzeba to po prostu zrobić. Z czasem organizowaliśmy także różne akcje, z których do dziś najbardziej pamiętam „Święto papierka”, nazywane też „dniem papierka”. To była inicjatywa ekologiczna, choć wtedy nikt tak tego nie nazywał, nikt jeszcze nie mówił o ochronie środowiska, recyklingu czy dbaniu o planetę. A my już uczyliśmy dzieci i dorosłych, żeby sprzątać po sobie i dbać o otoczenie. Do dziś wspominam to z wielkim sentymentem, szczególnie z moją sąsiadką, która podobnie jak ja jeszcze żyje. Jej dzieci były wtedy pierwszymi uczestnikami tego naszego „święta papierka”. To było bardzo symboliczne, takie pionierskie działanie. Z czasem zaczęła Pani obejmować coraz bardziej odpowiedzialne funkcje społeczne? Z.D.: Tak. Najpierw objęłam funkcję przewodniczącej komitetu osiedlowego, który dzisiaj nazywa się Radą Osiedla. Tam robiłam po prostu to, co było potrzebne, organizowałam, pilnowałam spraw mieszkańców, załatwiałam różne rzeczy, starałam się, żeby nam się tu żyło coraz lepiej. Nigdy nie traktowałam tego jako obowiązku, tylko jako coś naturalnego. Gdy widzę, że jest potrzeba działania, to działam. Ogromną częścią mojego życia stały się także ogrody działkowe. Nasz ogródek powstał już w 1972 roku, od razu z mężem dostaliśmy działkę i zaczęliśmy ją prowadzić z wielką pasją. Później zostałam na długie lata prezeską naszego ogródka działkowego, a następnie także członkiem Wojewódzkiego Zarządu Ogrodów Działkowych. Kochałam pracę wśród ludzi, organizowanie spotkań, dbanie o ogródki, o całą społeczność działkową. Organizowałam też prace społeczne, wiosną sprzątaliśmy nie tylko tereny działkowe, ale i pobliski lasek, a po pracy było wielkie ognisko. Żałuję, że obecnie zaniechano prac społecznych, bo lasek zamienia się w śmietnisko. Byłam związana z ogrodami działkowymi naprawdę długo, właściwie to aż do niedawna. Trzy lata temu, kiedy miałam już prawie 90 lat, zdecydowałam, że nie dam się ponownie wybrać do zarządu wojewódzkiego. Czas płynie, człowiek się starzeje, nie ma już takiej siły jak kiedyś. Poczułam, że trzeba zrobić miejsce dla młodszych. I tak zakończył się ten ogromny, ważny rozdział mojego życia. - w_swoim_ogrodku_1918.jpg - wogordku20231.jpg - oxpssxz6.jpg Ale jeszcze w międzyczasie przyszła kolejna wielka przygoda, czyli Chęciński Uniwersytet Trzeciego Wieku? Jak doszło do jego powstania? Z.D.: Jak tak sobie o tym wszystkim myślę, to widzę wyraźnie, że wszystko, co robiłam wcześniej, szkoła, działania społeczne, ogródki, praca z ludźmi, prowadziło mnie właśnie do tego miejsca. Po śmierci mojego męża musiałam wrócić do ludzi. On był niezwykłym człowiekiem, przewodnikiem w jaskini Raj, społecznikiem. A ja po jego odejściu musiałam coś robić, żeby nie popaść w samotność. Zapisałam się więc do UTW w Kielcach, żeby zobaczyć, jak to działa. Byłam zachwycona. W tym czasie w Chęcinach działał Klub Seniora, a potem pojawiła się inicjatywa burmistrza Roberta Jaworskiego, żeby powstał uniwersytet senioralny. I to mnie absolutnie zachwyciło. Bo ja widzę, kiedy ktoś mówi, żeby mówić, a kiedy mówi z serca. A burmistrz naprawdę widział potrzebę, rozumiał, że seniorzy chcą się rozwijać, być razem, działać. To nie była formalność, on to czuł. Co było najbardziej porywające w tamtej propozycji? Z.D.: To, że burmistrz autentycznie wierzył w seniorów. W to, że mamy potencjał, energię, mądrość. Że nie jesteśmy dodatkiem do gminy, tylko jej ważną częścią. I powiem to z całą mocą, gdyby nie burmistrz Robert Jaworski, nie byłoby Chęcińskiego UTW w takiej formie, jak jest. On nas wspierał na każdym kroku, był z nami na otwarciach, zamknięciach, wykładach, wydarzeniach, publikacjach. Pomagał w sprawach organizacyjnych, technicznych, lokalowych. Zawsze wiedział, co robimy. I nigdy nie mówił: „Po co wam to?”. Przeciwnie, mówił: „Róbmy dalej”. Widział nas. Rozumiał nas. I umiał stworzyć warunki, w których mogliśmy działać. Był od początku z nami i jest do dziś. To człowiek czynu. Pracowity, wymagający, zaangażowany, konsekwentny. Ja takich ludzi uwielbiam. I powiem wprost, że byłam szczęśliwa, kiedy został ponownie wybrany. Bo z takim gospodarzem gmina będzie tylko się rozwijać, a CHUTW ma przed sobą piękną przyszłość. Jak wyglądały początki powstania CHUTW? Z.D.: W maju 2016 roku, na walnym zgromadzeniu, wybrano zarząd. Dziewięć osób. A mnie, ku mojemu zaskoczeniu, wybrano jednogłośnie na prezeskę. Byłam wtedy naprawdę mocno zdziwiona, bo przecież ja byłam „z boku”, z Czerwonej Góry. Chęciny to mała społeczność, wszyscy się znali. A jednak… uwierzyli we mnie. I to było piękne. - rozpoczecie_rpku_akadem._2018-19.jpg Co było najtrudniejsze? Z.D.: Trzeba było stworzyć wszystko od podstaw: program wykładów, współpracę z wykładowcami, plan wycieczek, zajęcia artystyczne, basen, chór, rękodzieło, taniec, imprezy integracyjne. Miałam wtedy już 80 lat, ale mocno się zaangażowałam. Codzienne telefony, załatwianie, pisanie, spotkania, tłumaczenie, przekonywanie. I to mnie napędzało. Jakie były największe sukcesy? Z.D.: Największy sukces to to, że wszystko, co planowaliśmy udało się zrobić. Wykłady mieliśmy na najwyższym poziomie, nie byle jakie, nie nudne, nie z obowiązku. Wycieczek było mnóstwo, odwiedziliśmy wszystkie muzea w regionie, jeździliśmy do teatru, do filharmonii. Chór, choć wtedy nikt nie chciał śpiewać, dziś jest dumą. Na basen początkowo też nie było wielu chętnych, a dziś przyjeżdża prawie 30 osób. Rok akademicki był zaplanowany od A do Z w słynnej „niebieskiej książeczce”. Ale najważniejsza była wspólnota. To, że ludzie poczuli, że ktoś ich widzi, że ich życie się nie kończy, że mogą się rozwijać, spotykać, działać. - j_lukawski28.jpg Dlaczego po trzech latach zdecydowała się Pani zrezygnować z pełnienia funkcji prezesa CHUTW? Z.D.: Byłam zmęczona. Prowadziłam CHUTW, a jednocześnie pisałam książkę. To było bardzo dużo. Ale te trzy lata były najpiękniejsze. Bo robiłam coś ważnego i myślę, że ludzie to czuli. - honorowy_prezes_chutw.jpg - dsc_1001.jpg Co było impulsem do napisania pierwszej książki? Z.D.: „Nie warto było? PRL – moja młodość” napisałam jako sprzeciw wobec kłamstwa. Nie mogłam słuchać, jak o PRL-u mówi się tylko źle, jakby nie było tam żadnego dobra. A ja żyłam w tamtych czasach. Widziałam ich złożoność. Chciałam to zapisać, żeby zostawić prawdę. - podpisuje_swoja_ksiazke.jpg A druga książka — „Raj na tej ziemi”? Z.D.: To jest zapis historii naszej gminy. Jej rozwoju, zmian, ludzi, instytucji, historii. Chciałam, żeby ktoś kiedyś wiedział, jak wiele się działo. Żeby nie zginęła pamięć o ludziach, którzy tworzyli naszą lokalną rzeczywistość. - promocja_ksiazki_raj_na_tej_ziemi.jpg Od kilku lat prowadzi Pani blog pod tytułem „Część Trzecia Ostatnia”. Dlaczego blog, a nie trzecia książka? Z.D.: Bo trzeciej książki już nie napiszę, nie mam na to siły. Ale pisać muszę. Blog powstał w 2018 roku. Piszę tam o prawdziwej starości, o życiu, o ludziach, o świecie. Piszę prosto z duszy. Chcę też opisać cały pierwszy rok działania CHUTW na naszym profilu na Facebooku, na dziesięciolecie Uniwersytetu. Jeśli będę żyła, zrobię to. Jak dziś wygląda Pani codzienność? Z.D.: Czytam dużo. Interesuję się polityką, muszę wiedzieć wszystko. Słucham audiobooków, im trudniejsze, tym lepsze. Uprawiam nadal ogródek, a to dzięki pomocy wspaniałej Ukrainki, która pomaga mi także w domu. Nadal robię wino z mojego winogrona. Gotuję też, zapraszam ludzi, mam kota. Chodzę na wykłady CHUTW. Raz w tygodniu chodzę na basen w ramach Uniwersytetu. I… wsiadam w samochód i jadę do Chęcin albo do Kielc. Nie boję się. Mam też moje „przyszywane córki”: Zosię, Teresę i Bogumiłę. Mogę zawsze liczyć na nie wszystkie. Dwie inne, Elżbieta i Małgorzata, już odeszły. To był ogromny ból. Dwa razy w miesiącu odwiedza mnie moja córka Mirunia. Przyjeżdża też wnuczka. Nadal staram się żyć pełnią życia na tyle, na ile jest to możliwe. - piknik_na_trawie_z_rodzina2010.jpg Co chciałaby Pani przekazać seniorom, którzy na późniejszym etapie życia zastanawiają się czy można jeszcze coś zmienić? Z.D.: Wszystko można. Najważniejsze to być z ludźmi. Jak traktujemy innych, tak oni nas traktują. A ja prawie nigdy się na ludziach nie zawiodłam. Jaką dałaby Pani radę sama sobie, gdyby mogła się Pani cofnąć w czasie i być na początku drogi życiowej? Z.D.: Zajęłabym się muzyką. Uczyłabym się grać na instrumencie. Kocham w zasadzie prawie każdą muzykę. Ale poza tym nic bym nie zmieniła. Taka już jestem: muszę działać, być, robić. - zenona_2018.jpg Co daje Pani największą radość? Z.D.: Kiedy przychodzę na zajęcia CHUTW, a ludzie podchodzą, pytają jak się czuję, uśmiechają się do mnie. To daje mi ogromną radość. To jest sens bycia.

Klub Karate Kyokushin CHIKARA z historycznym występem na Mistrzostwach Świata w Australii

0

Klub Karate Kyokushin CHIKARA jako jedyny z Polski został zakwalifikowany i zaproszony do udziału w prestiżowych Mistrzostwach Świata w Australii. Były to wyjątkowo wymagające, dwudniowe zawody, które zgromadziły czołowych zawodników z różnych kontynentów.

Reprezentanci klubu Ola i Tomek zaprezentowali wysoki poziom sportowy i ogromne serce do walki. Jednym z kluczowych momentów turnieju była walka Oli z zawodniczką Japonii, która ostatecznie wywalczyła wicemistrzostwo świata. To najlepiej oddaje skalę wyzwania, z jakim przyszło zmierzyć się naszej zawodniczce. 

„To były niezwykle mocne i bardzo wymagające zawody. Rywale prezentowali światowy poziom, a Japonia po raz kolejny pokazała, jak silnym jest konkurentem. Jestem dumny z naszych zawodników – pokazali charakter, odwagę i pełne zaangażowanie” – podkreśla sensei Ernest Miszczyk prezes Klubu Karate Kyokushin CHIKARA. Tomek zakończył rywalizację na świetnym 3. miejscu, dokładając ważny międzynarodowy sukces do historii klubu. Oboje zawodnicy zapisali się w kronikach polskiego karate, reprezentując nasz kraj na jednej z najważniejszych imprez sezonu. 

Wyjazd został zrealizowany dzięki wsparciu osób, które włączyły się w zbiórkę oraz dzięki partnerom i sponsorom. Klub dziękuje: Urzędowi Marszałkowskiemu Województwa Świętokrzyskiego, Miastu i Gminie Daleszyce, Gminie Masłów, firmie DTJ oraz wszystkim osobom, które wsparły nas finansowo. Każda wpłata przybliżyła naszych zawodników do wyjazdu i umożliwiła im start na światowej arenie. Dzięki Wam to było możliwe.

Orkiestra Dęta z Piekoszowa ma już 140 lat!

0

W minioną niedzielę, 23 listopada, w gminie Piekoszów swój jubileusz świętowała Miejsko-Gminna Orkiestra Dęta, która działa już od 140 lat. W uroczystościach udział brał członek Zarządu Powiatu w Kielcach, Cezary Majcher. 

W niedzielne południe w kościele parafialnym pw. NNMP w Piekoszowie, proboszcz parafii ks. Wojciech Skorupa odprawił mszę świętą w intencji zespołu. Orkiestra towarzyszyła modlitwie zgromadzonych w świątyni i nadała uroczysty charakter liturgii poprzez oprawę muzyczną.

Po wspólnej modlitwie uczestnicy udali się do Centrum Kultury w Piekoszowie, gdzie orkiestra zaprezentowała swoje umiejętności.  Koncert przyciągnął wielu słuchaczy, którzy każdy utwór nagradzali wielkimi brawami. Nie obyło się również od życzeń i prezentów od zaproszonych gości.

– Jestem zdumiony poziomem artystycznym naszej,  Miejsko-Gminnej Orkiestry Dętej w Piekoszowie. Na przestrzeni lat postęp, jaki uczyniła orkiestra jest znacznie zauważalny. Podczas koncertu, mogliśmy się poczuć niemalże jak w filharmonii. Brzmienie oraz wygląd orkiestry jest w pełni profesjonalne. Jako mieszkaniec, jestem dumny, że na naszej piekoszowskiej ziemi działa taka orkiestra, która swoją działalnością nie tylko promuje gminę, ale i cały powiat na różnego typu konkursach, przeglądach, czy festiwalach. Z okazji jubileuszu 140-lecia istnienia orkiestry dętej, życzę Wam kolejnych 140 lat działalności i nieustannego rozwoju. Dziękuję Wam za ten piękny czas. – gratulował Cezary Majcher, członek Zarządu Powiatu w Kielcach.

Na zakończenie uroczystości, wszyscy udali się na poczęstunek, podczas którego wszyscy mogli skosztować jubileuszowego tortu.

Fot: Echo Dnia / archiwum prywatne

Złote Gody w gminie Raków

0
 
W gminie Raków odbyła się uroczystość uhonorowania par małżeńskich, które świętowały 50-lecie wspólnego życia. W wydarzeniu uczestniczył członek Zarzadu Powiatu Mariusz Ściana. Jubileusz miał wyjątkowy charakter – pełen wzruszeń, wspomnień i podziękowań za wspólnie przeżyte lata. 
 
W wydarzeniu uczestniczyli także radna powiatowa Renata Łoboda, Marszałek Województwa Świętokrzyskiego Renata Janik, Senator Krzysztof Słoń, Wójt gminy Raków Damian Szpak.
W imieniu prezydenta RP medale za pożycie wręczał wicewojewoda Michał Skotnicki.
Podczas spotkania jubilaci otrzymali gratulacje i życzenia dalszych lat w zdrowiu i szczęściu. Była to okazja do podkreślenia wartości rodziny i trwałości więzi, które są fundamentem lokalnej społeczności.
 
Fot: Urząd Marszałkowski WŚ

Kobiety z pasją – siła, odwaga i bezpieczeństwo

0
 
W Wojewódzkim Domu Kultury w Kielcach odbyło się kolejne spotkanie z cyklu „Kobiety z pasją”, którego motywem przewodnim była asertywność i odwaga w życiu codziennym. Wydarzenie zgromadziło licznych gości, a jego przesłaniem było podkreślenie roli pasji jako źródła siły, inspiracji i motywacji w codziennym życiu. 
W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele władz samorządowych i instytucji publicznych: wicestarosta Tomasz Dulny, członkowie Zarządu Powiatu w Kielcach – Cezary Majcher i Mirosław Gębski, radni powiatowi Monika Jabłońska i Bogdan Gierada, wójtowie Tomasz Lato (Masłów) oraz Andrzej Cieślicki (Łopuszno). Obecny był również senator Krzysztof Słoń oraz dyrektor Wojewódzkiego Domu Kultury w Kielcach, Magdalena Fogiel-Litwinek.
Gości powitał wicestrosta Tomasz Dulny.
– Jest dla mnie ogromnym zaszczytem powitać Państwa na kolejnym spotkaniu z cyklu „Kobiety z pasją”. Dzisiejsze wydarzenie jest wyjątkowe, bo poświęcone sile, odwadze i bezpieczeństwu – wartościom, które w życiu codziennym odgrywają fundamentalną rolę. Pasja jest źródłem energii, która pozwala nam pokonywać trudności, rozwijać się i inspirować innych. To właśnie dzięki pasji kobiety od wieków zmieniają świat – w rodzinach, w pracy zawodowej, w działalności społecznej i publicznej. Spotykamy się dziś, aby podkreślić, że odwaga i asertywność są nieodłącznymi elementami tej drogi. To one sprawiają, że potrafimy stawiać czoła wyzwaniom, bronić swoich wartości i jednocześnie budować bezpieczne otoczenie dla naszych bliskich i całej społeczności – powiedział wicestarosta.
W imieniu Zarządu Powiatu życzył, aby ten wieczór był czasem inspiracji, wymiany doświadczeń i refleksji nad tym, jak wielką siłę niesie w sobie pasja.
Senator Krzysztof Słoń zwrócił uwagę na znaczenie pasji w życiu i zachęcał mężczyzn do badań profilaktycznych:
– Mężczyźni żyją średnio o siedem lat krócej niż kobiety. Kobiety żyją pasjami, chęcią nauki, radością i optymizmem – to właśnie przedłuża życie.
Podczas gali powiat kielecki wyróżnił trzy wyjątkowe policjantki z Komendy Miejskiej Policji w Kielcach, których pasją jest służba drugiemu człowiekowi i troska o bezpieczeństwo mieszkańców.
Wyróżnienia wręczyli: wicestarosta Tomasz Dulny, Komendant Miejski Policji w Kielcach insp. Wojciech Król oraz jego zastępca mł. insp. Grzegorz Lotko.
– Dzisiejsze wydarzenie jest także okazją do uhonorowania kobiet, które swoją służbą i zaangażowaniem w Policji udowadniają, że pasja może być fundamentem odpowiedzialności i profesjonalizmu. Ich praca jest dowodem na to, że bezpieczeństwo mieszkańców powiatu kieleckiego jest wartością nadrzędną – podkreślił wicestarosta Tomasz Dulny.
Rok 2025 jest szczególny – to stulecie obecności kobiet w polskiej policji. – Obecnie w Komendzie Miejskiej Policji w Kielcach służy 186 policjantek oraz 88 pracowników cywilnych, co stanowi blisko jedną czwartą całej kadry. Nie sposób docenić wszystkie panie, pracujące na co dzień w policji. Panie wyróżnione reprezentują kilka pionów, najbliższy mojej osobie i najważniejszy pion kryminalny. Nadkom. Anna Sularz na co dzień pomaga doprowadzić osoby przez oblicze sprawiedliwości. Podkomisarz Małgorzata Perkowska – Kiepas to moje zbrojne ramie medialne, znana z mediów lokalnych i ogólnopolskich, jest zapamiętana jako twarz komendanta miejskiego. I pani aspirat sztabowy Lucyna Łapot, policjantka pierwszego kontaktu, pomaga wielu osobom rozwiązać bezprocesowo wiele konfliktów sąsiedzkich – powiedział komendant Wojciech Król.
Wyróżnione panie reprezentują różne piony służby:
• asp. szt. Lucyna Łapot – kierownik referatu kryminalnego w Komisariacie Policji w Strawczynie,
• podkom. Małgorzata Perkowska-Kiepas – oficer prasowy KMP Kielce,
• nadkom. Anna Sularz – naczelnik Wydziału Kryminalnego Komisariatu II Policji w Kielcach.
Każda z nich została doceniona za profesjonalizm, odpwiedzialność i wyjątkowe zaangażowanie w służbie.
Asp. szt. Lucyna Łapot
Otrzymała wyróżnienie za osiągnięcia zawodowe oraz ponadprzeciętne zaangażowanie w służbie. Cechuje ją wysoka odpowiedzialność, sumienność oraz umiejętność podejmowania trafnych decyzji w sytuacjach wymagających szybkiego działania. Dzięki jej pracy utrzymywany jest wysoki poziom wykrywalności przestępstw oraz jakość prowadzonych postępowań przygotowawczych.
Nadkom. Anna Sularz
Doceniona za profesjonalne kierowanie pracą podległych policjantów, zapewniając właściwą organizację służby oraz skuteczną realizację działań operacyjnych i dochodzeniowo-śledczych. Wyróżnia ją bogata wiedza merytoryczna, doświadczenie oraz inicjatywa w podejmowaniu decyzji.
Podkom. Małgorzata Perkowska-Kiepas
Jako oficer prasowy KMP Kielce odpowiada za działalność informacyjno-prasową oraz profilaktykę społeczną. Jej aktywność cechuje się profesjonalizmem i zaangażowaniem, a dzięki pracy możliwe jest pozytywne budowanie wizerunku Policji i wzmacnianie relacji z lokalną społecznością.
Część artystyczna i edukacyjna
Publiczność mogła wysłuchać koncertu w wykonaniu Marzeny i Magdaleny Trzebińskich oraz Macieja Jaronia, którzy zabrali uczestników w niezwykłą muzyczną podróż.
W dalszej części spotkania sierż. Kalina Figacz i mł. asp. Emilia Kuchniak przybliżyły metody współczesnych oszustw internetowych i telefonicznych, ucząc, jak skutecznie się przed nimi chronić. Następnie eksperci z Banku Spółdzielczego w Kielcach – Urszula Karpińska, Izabela Pustół i Tomasz Mierzwa – opowiedzieli o wyzwaniach związanych z bezpieczeństwem w erze sztucznej inteligencji.
Na zakończenie wieczoru wystąpiła Bożena Zielińska, laureatka wielu festiwali muzycznych, która swoją pasją do śpiewu poruszyła publiczność.
Spotkanie zakończyło się słowami Eleanor Roosevelt: „Siła kobiety nie polega na jej fizycznej mocy, ale na nieugiętości ducha”.
Goście zostali zaproszeni na wspólny poczęstunek, który stał się okazją do rozmów i wymiany doświadczeń.

Dzień Niebieskiego Wąsa – bieg, morsowanie i świetna zabawa z Morawickim Stowarzyszeniem Morsów ˝Byle do Zimy!˝

0

Dziś nad zalewem w Morawicy odbył się Dzień Niebieskiego Wąsa, zorganizowany przez Morawickie Stowarzyszenie Morsów „Byle do Zimy!” KS. Wydarzenie miało na celu podniesienie świadomości na temat zdrowia mężczyzn, w szczególności profilaktyki raka.

Na uczestników czekało wiele atrakcji: bieg na 5 km, wspólne morsowanie, słodki poczęstunek, grill, a także pokaz sprzętu strażackiego OSP Morawica.

Każdy uczestnik biegu otrzymał charakterystyczne niebieskie wąsy, a także pamiątkowy medal. Najlepsi biegacze uhonorowani zostali statuetkami, które wręczyli przedstawiciel Morawickiego Stowarzyszenia Morsów „Byle do Zimy!” – Marcin Łazarczyk, oraz Kierownik Referatu Kultury, Sportu i Promocji Monika Malicka.

Sportowe zmagania zwieńczyło wielkie, wspólne morsowanie, poprzedzone rozgrzewką prowadzoną przez trenera Lazaro Lazo.

Podczas wydarzenia prowadzono również zbiórkę pieniędzy na leczenie Pauliny, która zmaga się z glejakiem wielopostaciowym IV stopnia. Osoby chętne mogą wesprzeć zbiórkę na stronie internetowej: https://pomagam.pl/r3mwdr.

Serdecznie zachęcamy do obejrzenia fotorelacji z Dnia Niebieskiego Wąsa.

RUSZYŁY ZAPISY DLA WYSTAWCÓW NA JARMARK BOŻONARODZENIOWY W MORAWICY

0

7 grudnia już po raz czwarty odbędzie się Jarmark Bożonarodzeniowy w Morawicy. Wydarzenie to od początku jego organizacji cieszy się ogromnym zainteresowaniem wśród wystawców, a także mieszkańców Miasta i Gminy Morawica, jak również okolicznych miast i gmin. Postanowiliśmy kontynuować tę piękną świąteczną tradycję również i w tym roku. Z roku na rok przybywa nam wystawców, którzy zgłaszają się do nas z najodleglejszych stron naszego województwa i nie tylko.

Serdecznie zapraszamy wszystkie zainteresowane osoby oraz firmy do zgłaszania swojego udziału w tym wyjątkowym wydarzeniu. Na jarmarku w Morawicy będziecie mogli zaprezentować swoje niezwykłe produkty i stworzyć z nami niezapomniany, świąteczny klimat. Dla mieszkańców zaś będzie to okazja do zakupu drobnych i niepowtarzalnych upominków dla najbliższych przed zbliżającymi się Świętami Bożego Narodzenia.

Karty zgłoszenia należy składać do dnia 01.12.2025 r.

DOKUMENTY DO POBRANIA:

Karta zgłoszenia


Zarządzenie w sprawie Regulaminu jarmarku


Regulamin jarmarku


Umowa najmu domek – wzór


Umowa najmu grunt – wzór


Klauzula informacyjna

- zapisy.png

XIV edycja Memoriału Orkan Cup – sportowe emocje i triumf gospodarzy

0

Dziś, w hali sportowej „Bilcza” odbyła się XIV edycja turnieju Orkan Cup – memoriału ku pamięci zmarłych zawodników zespołu z Bilczy. Do rywalizacji przystąpiły 4 drużyny: gospodarze – Orkan Bilcza, LZS Błyskawica Chałupki, Brzeziny i Orły Zbrza. Zawody obfitowały w sportowe emocje, a każdy mecz dostarczył kibicom wielu wrażeń.

Wyniki meczy:

1.      Orkan Bilcza – LZS Błyskawica Chałupki 3:0
2.      Brzeziny – Orły Zbrza 3:0
3.      Orły Zbrza – Orkan Bilcza 0:2
4.      Brzeziny – LZS Błyskawica Chałupki 1:0
5.      Orkan Bilcza – Brzeziny 2:1
6.      LZS Błyskawica Chałupki – Orły Zbrza 1:3

Miejsca:

1.      Miejsce – Orkan Bilcza (9 pkt)
2.      Miejsce – Brzeziny (6 pkt)
3.      Miejsce – Orły Zbrza (3 pkt)
4.      Miejsce – LZS Błyskawica Chałupki (0 pkt)

Nagrody indywidulane: MVP zawodów – Damian Turek (Brzeziny), najlepszy bramkarz – Jakub Bożek-Raćkos (Orkan Bilcza), król strzelców – Paweł Bożek-Raćkos (zdobył 5 bramek dla Orkan Bilcza).

Zachęcamy do obejrzenia fotorelacji z zawodów