Aktualności

Rusza otwarty konkurs pn. „Asystent osobisty osoby z niepełnosprawnością”

0

Dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Kielcach ogłasza otwarty konkurs ofert na realizację Programu Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej pn. „Asystent osobisty osoby z niepełnosprawnością” dla Jednostek Samorządu Terytorialnego – edycja 2026, finansowanego ze środków Funduszu Solidarnościowego. 

Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Kielcach planuje przeznaczyć na realizację zadania środki finansowe w wysokości: 2 823 232,50 zł.

Konkurs obejmuje zadanie publiczne, które winno zostać zrealizowane w 2026 roku.

Realizację zadania planuje się od dnia podpisania umowy na realizację zadania do 30 listopada 2026 roku.

Celem zadania jest organizacja w 2026 roku usług asystencji osobistej jako formy wsparcia osób z niepełnosprawnościami mieszkających na terenie powiatu kieleckiego,
w wykonywaniu codziennych czynności oraz funkcjonowaniu w życiu społecznym.

Minimalne rezultaty realizacji zadania:

  • Świadczenie usług asystenta osobistego dla co najmniej 81 osób, w tym:
    a) dzieci z orzeczeniem o niepełnosprawności ze wskazaniami z pkt 7 i 8,
    b) osób posiadających orzeczenia o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności lub równoważne – zgodnie z ustawą z dnia 27 sierpnia 1997 r.
    o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych.
  • Zapewnienie minimalnej liczby 63 asystentów.
  • Zapewnienie liczby godzin usług wynikającej z minimalnych standardów Programu 2026.

Wiecej informacji znadziecie w dokumentach do pobrania, które znajdują się poniżej informacji. 

Zgłoś azbest!

0

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, właściciele nieruchomości mają obowiązek zgłoszenia obecności azbestu na swoich terenach do 31 stycznia 2026 r.

Obowiązek inwentaryzacji dotyczy wszystkich właścicieli nieruchomości, w których występuje azbest, bez względu na to, czy są to budynki mieszkalne, czy gospodarcze.

Właściciele domów jednorodzinnych składają informacje do burmistrza, wójta lub prezydenta miasta, natomiast przedsiębiorcy są zobowiązani do złożenia dokumentów u marszałka województwa.

Zgłosić należy wszystkie elementy, które zawierają azbest, takie jak płyty dachowe, rury, czy inne konstrukcje.

We wniosku należy podawać takie informacje jak:

 rodzaj, ilość, a także miejsce wykorzystania lub przechowywania niebezpiecznych materiałów zawierających azbest,

– sposób ich montażu lub składowania wyrobów posiadających w sobie azbest,

–  ocena stanu technicznego tych wyrobów,

 informacje o bezpieczeństwie użytkowania wspomnianych wyrobów z azbestu.

Brak dopełnienia formalności w wyznaczonym terminie może skutkować karami finansowymi, a także utratą możliwości korzystania z programu „Czyste powietrze”. Również samodzielne usuwanie azbestu bez stosowania się do przepisów może skutkować kolejnymi karami.

Powyższe wynika z rozporządzenia Ministra Gospodarki z dnia 13 grudnia 2010 r. w sprawie wymagań w zakresie wykorzystywania wyrobów zawierających azbest oraz wykorzystywania i oczyszczania instalacji lub urządzeń, w których były lub są wykorzystywane wyroby zawierające azbest (Dz. U. z 2011 r., Nr 8, poz. 31).

Przybywa miłośników morsowania w powiecie

0

Co robić zimą, w śnieg i mróz? Zanurzyć się w lodowatej wodzie -proponują morsy z Morawickiego Stowarzyszenia Morsów Byle do Zimy, którym zimowa aura nie straszna. Morsowanie to dla nich sposób na zdrowie i dobry humor, a morawickie morsy znane są z oryginalnych pomysłów na morsowanie i ciekawych imprez sportowo-rekreacyjnych, którymi wspaniale promują zdrowy styl życia, a zarazem Powiat Kielecki i to w skali kraju!

Morsowanie – ta aktywność zyskuje coraz większą popularność w powiecie kieleckim, a kolejni mieszkańcy przekonują się do zalet zimowej kąpieli w lodowatej wodzie.

– Wzmacnia odporność, poprawia samopoczucie i daje dużo energii. To także świetny relaks, dobra zabawa i wspaniała integracja – zapewnia Marcin Łazarczyk prezes Morawickiego Stowarzyszenia Morsów Byle do Zimy, którego celem jest przede wszystkim propagowanie aktywności fizycznej na świeżym powietrzu i popularyzowanie morsowania wśród mieszkańców.

Morawickie Stowarzyszenie Morsów działa prężnie od 2020 roku i liczy już ponad 200 osób, których wciąż przybywa, bo jak mówią jego członkowie – „mors morsi morsa”. Są to osoby w różnym wieku, od 18 do 70 lat, pochodzące z różnych zakątków Powiatu Kieleckiego jak i z samych Kielc.

W sezonie spotykają się nad Zalewem w Morawicy, w niedziele o godz. 12:00 i w środy o godz. 20:00, by wspólnie morsować. Morsy zapewniają, że wystarczy kilka minut w lodowatej wodzie by poczuć się jak nowo narodzonym.

Okazuje się, że morsować można na wiele różnych i to bardzo oryginalnych sposobów. Dowodem na to są liczne wydarzenia organizowane przez Morawickie Stowarzyszenia Morsów Byle do Zimy, które cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem.

Jest to m.in. „Morsowanie karnawałowe”, „Morsowanie w koronach” „Morsowanie w pianie” czy „Morsowanie z lotu ptaka”.

Morsowanie łączą też z innymi aktywnościami, takimi jak marsze czy biegi. Ostatni „Marsz Morsa” – z Chęcin do Morawicy zgromadził ponad 200 uczestników z całej Polski.

Ewenementem w skali kraju można śmiało nazwać zorganizowany w samym środku zimy przez morawickie stowarzyszenie, turniej siatkówki plażowej morsów nad Zalewem w Morawicy, który był połączony z wielkim morsowaniem.

Najbliższe „morsowe” imprezy to m.in. „Nalot Morsów na Łysicę”, który zaplanowano 21 lutego. Już po raz szósty morsy będą zdobywać najwyższy szczyt Góry Świętokrzyskich, oczywiście w unikalnej autorskiej formule – czyli w strojach kąpielowych.

Wcześniej, po morsowemu będą świętować Walentynki. Na „Walentynkowe Bieganie” połączone z morsowaniem zapraszają chętnych 14 lutego nad Zalew w Morawicy. Wśród szykowanych atrakcji będzie bieg w parach, dodatkowo ze związanymi szarfą rękami.

– Dużo się u nas dzieje. Jesteśmy bardzo aktywni – przyznaje prezes Marcin Łazarczyk. – Morsujemy nie tylko lokalnie. Jeździmy też po Polsce i morsujemy z innymi, czy to w wodospadzie, czy w morzu albo wchodzimy w spodenkach na szczyty gór. Współpracujemy z klubami morsów z całej Polski, a wszędzie gdzie się pojawiamy promujemy Świętokrzyskie, które kochamy, najbardziej Powiat Kielecki – nie tylko zimą, o każdej porze roku! – deklaruje z uśmiechem prezes morawickich morsów.

Fot: Byle do Zimy Morawickie Stowarzyszenia Morsów

 

 

Nowe oszustwo na „przypadkowe przelewy” BLIK

0

Uważajmy gdy na nasze konto wpłynie niespodziewany przelew BLIK. To może być próba oszustwa – ostrzega Powiatowy Rzecznik Konsumentów.

Oszuści nie próżnują. Tym razem ich ofiarami stają się klienci platform sprzedażowych, którzy coraz chętniej korzystają z zakupów online i płacą BLIKIEM.

Jak działają oszuści?

Zamieszczają fikcyjne ogłoszenie na platformie sprzedażowej i numer telefonu przypadkowej osoby. Gdy kupujący płaci za nieistniejący towar, pieniądze trafiają na konto właściciela wskazanego numeru, który został wykorzystany przez oszustów. Wówczas oszust kontaktuje się z odbiorcą przelewu, twierdząc, że doszło do pomyłki przy wpisywaniu numeru telefonu i nakłania na zwrot środków na inny numer telefonu lub konto. Po otrzymaniu pieniędzy znika. Problem pojawia się gdy kupujący nie otrzymuje towaru i zgłasza sprawę platformie sprzedażowej lub policji. Wtedy już wiadomo, że to oszustwo, a osoba która „oddaje” pieniądze może zostać uznana za pośrednika w oszustwie, mimo że działała w dobrej wierze.

Świętokrzyska Policja apeluje by zachować czujność i zdrowy rozsądek. Jak informuje asp. Maciej Ślusarczyk z Zespołu Prasowego KWP w Kielcach, to zupełnie nowe działanie oszustów z wykorzystaniem BLIKa. Kupującym przez Internet radzi by weryfikowali pojawiające się w sieci ogłoszenia, szczególnie wyjątkowe promocje i okazje, którymi mogą kusić nas przestępcy. Zaleca także ostrożność podczas transakcji internetowych.

Przed nową metodą wyłudzania pieniędzy „na BLIKa” ostrzega także jeden z banków, który 12 stycznia 2026 roku opublikował na swojej stronie internetowej pilny komunikat, w którym ostrzega klientów i radzi jak się zabezpieczyć przed sprytną metodą wyłudzenia. Ważne, by nigdy nie wysyłać pieniędzy na inny numer niż ten, z którego był przelew i przede wszystkim zgłosić nieoczekiwany przelew BLIK do swojego banku – takie rozwiązanie rekomendują bankowi eksperci.

W 2026 roku mają pojawić się nowe regulacje dla platform sprzedażowych w UE, które mają m.in. chronić konsumentów przed nieuczciwymi sprzedawcami.

Zdjęcie ilustracyjne: Freepik

Powiat Kielecki o każdej porze roku!

0

<!–StartFragment –>

Ruszamy z nowym cyklem prezentującym Powiat Kielecki jako doskonałe miejsce do aktywnego wypoczynku, wypełnione atrakcjami turystycznymi i bogatą ofertą ciekawych imprez integrujących mieszkańców i przyciągających turystów, zapewniając bogactwo przeżyć o każdej porze roku, także zimą.

Zajrzymy do każdej z gmin Powiatu Kieleckiego, by przypomnieć najciekawsze turystyczne perełki, a może odkryć na nowo dobrze znane już miejsca, lepiej poznać zabytki, czy malownicze szlaki, które są dostępne przez cały rok.

Również zima w Powiecie Kieleckim ma swój niepowtarzalny klimat. Bajkowe krajobrazy, zapierające dech widoki, wędrówki po leśnych szlakach i górskich trasach w zimowej aurze.

Powiat Kielecki zachwyca naturalnym pięknem przyrody, przyciąga atrakcyjną ofertą turystyczną i kulturalną. Warto go odkrywać o każdej porze roku!

<!–EndFragment –>

Śladem dawnej kolejki wąskotorowej

0

Lubicie aktywny wypoczynek na świeżym powietrzu i bliski kontakt z naturą? Zimą można przejść się śladami dawnej kolejki wąskotorowej z Niw do Rakowa.

Lasy Daleszyckie jeszcze w latach 60- tych ubiegłego wieku poprzecinane były siecią torowisk wąskotorówki. Leśna kolejka przez dziesięciolecia była głównym środkiem transportu drewna. Choć torowiska na daleszyckim odcinku leśnej kolejki nie ma już od dziesiątek lat to pozostałe nasypy przypominają o dawnej kolejce wąskotorowej, która była charakterystycznym elementem daleszyckich lasów.

Właśnie takimi nasypami można przejść lasem z Niw do Rakowa, albo jak ktoś woli z Rakowa do Niw.Taki spacer po blisko18 km trasie pośród lasu to może być ciekawa propozycja na spędzenie wolnego dnia, tym bardziej podczas zbliżających się ferii. Leśna wędrówka całą rodziną z pewnością doda Wam dużo pozytywnej energii i poprawi kondycję.

Należy przygotować się na marsz leśnymi drogami w zimowej aurze więc konieczne będzie odpowiednie obuwie i ubranie, a do tego prowiant na drogę, ciepła herbata i w drogę! Warto spróbować odkryć mniej uczęszczane trasy, a wędrując przez daleszyckie lasy może uda się Wam znaleźć artefakty świadczące, że jeszcze w latach sześćdziesiątych XX wieku jeździła tu leśna kolejka wąskotorowa.

Budowę linii zapoczątkował okupant austriacki na potrzeby rabunkowej eksploatacji okolicznych lasów. W okresie międzywojennym linię stopniowo rozbudowywano; przed 1932 r. główny tor doprowadzono do Złotej Wody k/Łagowa. Początkowo zaplecze techniczne oraz siedziba kierownictwa znajdowały się przy tartaku w Kielcach. Od początku lat 30. XX w. tutejsza kolej pod względem organizacyjnym została podporządkowana Zarządowi Kolei Leśnych w Zagnańsku. W 1940 r. okupant niemiecki w pobliżu stacji w Niwkach wybudował tartak oraz odgałęzienie linii do Łukawy. W 1950 r. tor przedłużono do Rakowa. W 1962 r. rozebrano tor między Kielcami a Niwkami, przenosząc tam zaplecze techniczne. Ostateczna likwidacja miejscowej kolei leśnej nastąpiła w latach 1967-68.

Źródło i fot: Nadleśnictwo Daleszyce

Uwaga na drogach i chodnikach

0
IMGW ostrzega przed marznącymi opadami deszczu.
Od godz. 10 do 21 prognozuje się marznące opady deszczu lub mżawki powodujące gołoledź.
Poruszajcie się ostrożnie i odpowiedzialnie.

Co spakować do plecaka ratunkowego – radzą żołnierze

0

Czy wiecie, że wykorzystując jodynę można odkazić wodę? A zwykły worek na śmieci możemy wykorzystać jako ochronę przed wodą albo zimnem? Dlaczego przyda się nam radio na korbkę? Co powinniśmy spakować do plecaka ewakuacyjnego? Gdzie szukać schronienia w sytuacjach kryzysowych? O tym wszystkim opowiada film, który publikujemy poniżej. Znajdziecie w nim więcej praktycznych porad od wojskowych ekspertów.

 

Film został zrealizowany na zlecenie Starostwa Powiatowego w Kielcach, a sfinansowany z rządowego Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej.

„Położna na medal” ze szpitala przy Prostej (WYWIAD)

0

Agnieszka Piwowarczyk ze szpitala przy Prostej, głosami pacjentek została wybrana „Położną na Medal”, czyli najlepszą położną w regionie świętokrzyskim. Dziś z gratulacjami, kwiatami i upominkiem odwiedził ją wicestarosta Tomasz Dulny. Wspólnie z dyrektorem Świętokrzyskiego Centrum Matki i Noworodka Rafałem Szpakiem podziękowali pani Agnieszce za wszystko co robi dla swoich pacjentek. 

 

Jak jest na co dzień najlepsza położna w regionie. Przeczytajcie państwo wywiad z Agnieszką Piwowarczyk:

 

– Zawód położnej nie był wymarzoną profesją, kiedy decydowała Pani o wyborze drogi zawodowej. Co zdecydowało o pójściu tą drogą?

– To prawda, uczyłam się w Technikum Gastronomicznym, więc z zamiłowania jestem kucharką, a chciałam zostać dietetyczką. Życie pokierowało jednak inaczej i ostatecznie zostałam położną.

– Jest Pani zadowolona z tego wyboru?

– Jasne! Nigdy tego nie żałowałam i cieszę się bardzo, że wykonuje ten zawód. Dzięki temu mogę towarzyszyć kobietom w tym pięknym, wyjątkowym dniu narodzin. Mogę je wspierać, a to są niesamowite emocje dla mnie, dla kobiet, którym pomagam i mężczyzn, którzy wspierają swoje partnerki. To niesamowite być z nimi w tak ważnym dniu. 

– Mówi Pani o jednym, najważniejszym dniu- dniu przyjścia na świat dziecka, ale przecież raca z rodzicami to nie jest jeden dzień, to trwa kilka miesięcy.

– Tak. Przygotowuję pary do porodu, prowadzę szkołę rodzenia, ale też swoje warsztaty w domu. W ten sposób tworzy się między nami więź. Bardzo często piszą do mnie, że czegoś potrzebują. Po porodzie wysyłają mi zdjęcia swoje i swoich dzieci. To dla mnie ważne, bo świadczy o tym, że moja praca przynosi efekty. Jak się okazuje, trudno o mnie zapomnieć, bo mają gdzieś z tyłu głowy: „urodziliśmy, musimy wysłać do pani Agnieszki informację, zdjęcie, że nam się udało, tak jak sobie wymarzyliśmy”.

– W jaki sposób tworzy się tę więź z pacjentką?

– Myślę, że dobrym słowem. Wydaje mi się, że jeśli jesteś dobrym człowiekiem, to dobro do ciebie wraca. Staram się być bardzo empatycznym człowiekiem, mimo, że mam swoje problemy rodzinne. Przychodzę do pracy, zostawiam je za drzwiami. Kiedy przychodzi kobieta, daję jej całą siebie. Czasem mam nawet wrażenie, że mnie zależy bardziej niż pacjentce, ale taka jest moja praca. Chyba właśnie to wpływa na to, jak mnie odbierają.

– Mówi Pani, że nie przynosi domowych problemów do pracy, a czy zdarza się, że „zabiera Pani pracę do domu”?

– Niestety bardzo często. Nie umiem tego rozdzielić. To są wielkie emocje, czasem smutne, ale na szczęście więcej szczęśliwych. Niestety, w Polsce nie mamy opieki psychologów, więc muszę to sama gdzieś wyrzucić. Najczęściej „workiem treningowym” jest mój mąż…

– Wspomniała Pani o tym, że towarzyszy rodzicom w dniu narodzin dziecka. Czy to rzeczywiście ten najważniejszy moment, czy może bardziej istotne jest poczucie budowania relacji, a może najważniejszy jest moment, kiedy spotyka Pani dziecko z rodzicami po paru latach od narodzin?

– Myślę, że wszystkie te elementy są wspaniałe. Prowadzenie porodu, to nie jest tylko ten ostatni moment. Zdarza się, że na przygotowanie do narodzin potrzebujemy bardzo dużo czasu i zaufania. Jeśli kobieta nie będzie się ze mną czuła swobodnie, to nic nie osiągniemy. Budowanie relacji trwa przez cały ten czas, od przedstawienia się, przez mnóstwo elementów, również drobnych, jak choćby pukanie do drzwi. Zawsze to robię wchodząc do Sali. Uważam, że to jest prywatny pokój kobiety, którą się opiekuję. Różne rzeczy mogą się zdarzyć, mogą się np. przytulać z partnerem i nie chcą, żeby ktoś ich widział. Te z pozoru nieistotne rzeczy, a potem przywitanie dzieciaka, to wszystko się łączy. Najbardziej cieszy mnie to, gdy spotykam ich po kilku lat, a oni z uśmiechem mówią: „Dzień dobry pani Agnieszko! Nasz synek ma już tyle i tyle lat”. Oni mnie pamiętają. Pamiętają, jak miałam na imię, pamiętają nazwisko, a nie zdarza się często, żeby kobieta pamiętała, która położna była przy porodzie, i która przyjmowała jej dziecko.

– Dzieci też Panią poznają?

– No raczej nie, bo są bardzo malutkie, ale rodzice opowiadają im, że ta pani opiekowała się tobą po porodzie, przyjeżdżała do ciebie, była przy tobie, kiedy przyszedłeś/przyszłaś na świat.

– Wydaje się, że jeśli chodzi o kwestie porodu, to od setek lat nic się nie zmieniło, ale przecież tak nie jest. Pani jest najlepszym dowodem, że trzeba przez cały czas się doskonalić, uczyć.

– Nasz zawód obliguje nas do tego, żeby cały czas się kształcić, bo wiedza, z którą wyszłam ze studiów, a było to kilka lat temu, nie zawsze wciąż obowiązuje. Kształcę się, szukam kursów, takich które pomogą mi w pracy z rodzącymi kobietami.

– Jedna z umiejętności, która zadziwia to aromaterapia. Jak aromaterapia może pomóc rodzącej kobiecie?

– To jest bardzo złożony proces, dlatego że mózg mocno zapamiętuje zapachy. Kiedy przygotowuję kobiety do porodu, opowiadam im własną historię. Kiedy miałam sześć lat mocno się oparzyłam. Pamiętam, jak mój tato jeździł ze mną do ośrodka zdrowia, a pielęgniarki przykładały mi jakiś specyfik. Nie wiedziałam co to było, mój tato też tego nie wiedział. Wiele lat później rozpoczęłam praktyki w ŚCO, w pierwszym dniu weszłyśmy do gabinetu zabiegowego i poczułam ten sam zapach. Dopiero wtedy dowiedziała się, co to za lek. Analogicznie, zapach, który kobieta będzie czuła przy porodzie będzie towarzyszył jej już do końca życia. Będzie pamiętała np. zapach pomarańczy i to właśnie ten aromat będzie przywracał jej dobre wspomnienia. Mało tego, są olejki, które mogą przyspieszyć akcję skurczową.

– Aromaterapia, to nie jedyny kurs, który pani skończyła, po to, by lepiej służyć pacjentkom i dzieciom. Tych szkoleń było co najmniej kilkanaście.

– Wszystkie one służą temu, żeby pomóc dzidziusiowi przyjść na świat, a kobiecie urodzić. Dziecko nie jest bierne w czasie porodu, pokonuje w końcu jakąś trasę i dla niego też jest to duży stres. Dobrze, że dzieci tego nie pamiętają, bo miałyby traumę do końca życia. Pamiętajmy jednak, że właśnie aromaterapia, czy chusta rebozo pomagają w przejściu stresu. Nigdy nie sądziłam, że kawałek szmatki może tak bardzo pomóc w rozluźnieniu. Kolejne to spinning babies, czyli układanie pacjentki, żeby pomóc rodzącemu się dzidziusiowi. Poród do wody też ma swoje zasady, dlatego każdy powinien przejść taki kurs. Tych szkoleń jest naprawdę wiele, następne na które się wybieram, na prośbę pacjentek, dotyczy chustonoszenia, czyli tego, jak nosić dzidziusia w chuście, już po porodzie.

– Odejdźmy na chwilę od pracy i wróćmy do domu, bo mimo wszystko to tam jest sens życia.

– Mam dwóch synów, których bardzo kocham i tak naprawdę, dzięki nim toczy się moje życie. Nie udało mi się urodzić naturalnie, natomiast każde cięcie, które przeszłam, przebiegało w taki sposób, w jaki sobie to wyobrażałam. Życzę każdej kobiecie, żeby znalazła swoją drogę do porodu, niezależnie czy to będzie cięcie cesarskie, czy poród drogami natury, i żeby zachowała z niego piękne wspomnienia, do których będzie wracać z uśmiechem i miłością.   

– Została Pani wybrana przez pacjentki najlepszą położną regionu świętokrzyskiego. Jak Pani przyjęła to wyróżnienie?

– Jestem bardzo zaszczycona i cieszę się niezmiernie, ponieważ staram się walczyć o kobiety. Walczę o standardy opieki okołoporodowej, tak żeby każda kobieta i dziecko miały szansę na kontakt ciało do ciała. To niezwykle istotne, szczególnie w kontekście chociażby karmienia piersią. Dajmy kobietom prawo wyboru, jak chcą rodzić, w jakiej pozycji, bo to nie jest narzucone. Kończąc studia, rzeczywiście znamy tylko jeden mechanizm porodu w pozycji leżącej. Dużo mnie kosztowało nauczenie się, jak przyjmować poród w pozycji kolankowej czy bocznej. Tego nas niestety na studiach nie uczono.

Najbardziej cieszę się z tego, że w tym konkursie nie da się wykupić głosów, więc zagłosowały w nim te kobiety, które naprawdę chciały. Na portalu społecznościowym dominują komentarze pań, od których przyjmowałam poród, niektórych 10, czy 12 lat temu. Jedna z nich napisała, że pamięta zapach moich perfum. To cudowny komplement. Cała ta sytuacja jest naprawdę niesamowita. Bardzo dziękuję!