To ostatnia szansa na zabawę i słodkie przyjemności. Dziś Ostatki kończące karnawał. To symboliczne zamknięcie czasu hucznych balów i karnawałowego szaleństwa oraz objadania. W środę zaczyna się Wielki Post, a wraz z nim czas wyrzeczeń.
Ostatnie dni karnawału na świętokrzyskiej wsi wspomina z sentymentem pani Irena Gąsior z Zespołu Ludowego Chełmowianie, z gminy Nowa Słupia, znana z zamiłowania do tradycji i folkloru.
Karnawał kojarzy się dziś zazwyczaj z wystawnymi balami. Dawniej, mieszkańcy świętokrzyskich wsi także z przytupem kończyli karnawał, ale zabawy i bale były inne od tych współczesnych – podkreśla pani Irena Gąsior. – Bale odbywały się w karczmach, a także w dworach, których w powiecie kieleckim nie brakowało. Na terenie samej tylko gminy Nowa Słupia były dwory m.in. w Dębnie, Jeleniowie, Baszowicach, Starej Słupi. Stoły pańskie na takich balach zastawione były suto, przede wszystkim mięsiwem, dziczyzną i kiełbasami. Tego nie było u chłopa, u którego zazwyczaj była „misa z kasom” – wspomina pani Irena.
W Świętokrzyskiem, popularne Ostatki, znane są też jako kusoki lub zapusty. To tradycyjne zakończenie karnawału połączone z hucznymi potańcówkami przy ludowej muzyce.
Potańcówkom towarzyszyło zazwyczaj obfite jedzenie, bo na koniec karnawału musiało być przecież słodko i tłusto. – Wtorek przed Środą Popielcową był dniem szczególnym. Gospodynie wiejskie przygotowywały wtedy różne potrawy – bigos, mięsa, pierogi, kapustę w różnej postaci. Nie brakował słodkości, przede wszystkim ciast drożdżowych. Popularne były szczodroki – słodkie bułeczki, którymi obdarowywano się hojnie w czasie karnawału. Były też słodkie napoje, w tym soki robione z owoców ze swojego gospodarstwa. Uczta trwała do północy. Trzeba było się najeść do syta, żeby wystarczyło na cały post – opowiada pani Irena Gąsior.
Dawne tradycje zapustne kultywowane są w Powiecie Kieleckim m.in. w Ciekotach czy Domaszowicach.


