3.5 C
Kielce
wtorek, 17 lutego, 2026
Strona głównaAktualności„W maju jak w raju?” - opowiadanie Anety Zelis

„W maju jak w raju?” – opowiadanie Anety Zelis

Zobacz

Poniżej zamieszczamy opowiadanie Anety Zelis

Maj…Tylko trzy litery, tylko albo aż.. Podobno najpiękniejszy, najweselszy miesiąc w roku, niejednokrotnie wyczekiwany – budzi nas do życia, daje nadzieję, koi oko i serce napawając niezwykłą świeżością rozkwitających drzew, krzewów, łąk, pokazując, że zawsze – po ponurym, zimnym, niejednokrotnie depresyjnym okresie, przychodzi ożywienie, radość i wiara w lepsze jutro. Czy rzeczywiście? Czy nie jest przereklamowany?

Koleżanka mówi: „jaki maj? Miesiąc jak każdy inny”, druga: „a co ty ? Teraz to wszystko się tak pomieszało, że i na początku kwietnia może być zielono…” Może, ale przecież zwykle nie jest. Jeszcze?

Kiedy pierwsze promienie słońca – coraz częstszego i mocniejszego od kilku dni – kładą się na mojej poduszce, wdzierają pod powieki – nie jestem w stanie wściekać się, że przerywają mój sen, że zmuszają do opuszczenia łóżka –na samą myśl o przedłużeniu dnia, możliwości napawania się widokiem zielonych traw, krzaków – o, dziwo! Jakoś ciągle mi tego mało- dostaję pozytywny zastrzyk energii. Tak, tak – pewnie nie tylko ja mam podobne odczucia. W końcu niedosyt słońca, witaminy D odczuwamy praktycznie przez większość miesięcy w roku, ale dlaczego ten maj?? Taki naj, naj, naj!?

Maj – zwykły miesiąc, tak dla wiadomości- jego nazwa pochodzi z łac. Maius (od imienia matki Merkurego – Mai – bogini przyrody)- w języku polskim oznacza „maić”, czyli po prostu stroić. Stroić wszystko, co spotka na swojej drodze – właśnie. Nie znam nikogo, kogo nie wzruszyłoby bogactwo zieleni, jakie bezspornie nam serwuje.

„To był maj, pachniała Saska Kępa..”- śpiewała Maryla Rodowicz w swojej, jakże charakterystycznej piosence, jednej z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych w jej dorobku muzycznym, w maju rozbrzmiewa Litania Loretańska – w końcu to okres poświęcony ku czci Maryi – a przydrożne kapliczki i krzyże przystrojone kwiatami gromadzą wiernych, w maju kwitną kasztany – symboliczne już przypomnienie o zdawanym egzaminie dojrzałości, w maju- jakoś tak bardziej – czyżby to zasługa nagłego wybuchu kwiecia i nieustannego śpiewu ptaków?- okazujemy swoje uczucia, a ulice wypełniają się zakochanymi. W maju o świcie rozbrzmiewa skowronek, niebo zapełnia się bocianami, w oddali słychać kukułki, jaskółki, gdzieś krążą jerzyki, czajki, żurawie. Maj zachwyca obfitością kwitnących roślin: konwalii, fiołków, piwonii, maków, niezapominajek, bzu i – jednych z pierwszych, obok których nie da się przejść niezauważenie – jaskrawożółtych mniszków pokrywających rozległe połacie łąk i pól, a będących nieocenionym składnikiem leczniczego syropu, coraz bardziej popularnego ostatnimi czasy. Towarzystwa dotrzymuje mu pokrzywa, rumianek, babka lancetowata, krwawnik czy bluszczyk kurdybanek.

W maju powietrze wypełnia zapach grillowanych potraw, dumnie powiewa flaga biało-czerwona, a „zimna Zośka” ostatecznie pozwala przesadzić do ogrodu sadzonki pomidorów czy ogórków.

Ten niesamowity maj… Czekam na niego – tak po prostu, muszę przyznać – z utęsknieniem i skrywanym strachem, że nie zdążę wykorzystać najbardziej jak tylko się da, jego uroku i dobrodziejstw, które ze sobą niesie.

Zaskakuje mnie, gdy rano, choć po zbyt krótkiej nocy, to z jakąś dziwną energią moje ciało rwie się do działania, dusza śpiewa, a robota pali w rękach, nie pozwala odkryć jakim sposobem lśnią okna, najdrobniejszy kurz znika z zakamarków, na kuchni dymi dwudaniowy obiad, w piekarniku pachnie ciasto, a nogi same prowadzą na zewnątrz, gdzie – po pierwszych już krokach – czuję wypełniającą radość, ogarnia mnie zapach bzu, śpiew ptaków żywo przekomarzających się na gałęziach i liniach energetycznych, budujących gniazda i uganiających się za sobą, bzyczenie, pracujących na pełnych obrotach pszczół, trzmieli, fruwającego pomiędzy nimi pazia królowej, płochliwie przysiadającego na zawilcach, fiołkach i prężnie wychylających do słońca główkach stokrotek. Usiłuję wszystkimi zmysłami ogarnąć tę nieopisaną ruchliwość przyrody, jej cud- nawet komary krążące nad krzakiem zdają się uzupełniać ten przepiękny obraz- z każdym spojrzeniem dostrzegając coraz to nowsze barwy i zmiany. Tu zakwitły niezapominajki, sosna puściła nowe igiełki, bujnie rozrosły się pokrzywy, poziomki i truskawki rozwinęły kwiaty, kaczeńce pochyliły się nad maleńkimi strumykami, zające częściej niż zwykle opuszczają swoje kryjówki, a wszędobylskie bażanty krążą już nawet po ulicach. Nad tym wszystkim króluje jedno: wszechogarniająca, niemożliwa wręcz do opisania, zaskakująca każdego roku, soczysta, świeża, nie dająca się porównać do niczego- zieleń. Tak kojąca, hipnotyzująca, że chwilowe spojrzenie czy to na drobniutkie listki wiotkiej, kobiecej brzozy, czy okazałego graba sprawiają, że ogarnia nas rozluźnienie, relaksujemy wzrok i wyciszamy umysł.

I wystarczy już widok zwykłej, pospolitej trawy, tak innej jednak w majowym świetle, żeby poczuć się, na te kilka zaledwie momentów, niczym przeniesieni do raju.

A on….
Ucieka
choć proszę by został
choć pragnę by trwał wiecznie

Wystrzelił
pąkami na drzewach
kosmiczną zielenią
żółtymi kobiercami
i słońcem na ścianach

Podniósł kąciki ust
rozżarzył iskierki w oczach
wymiótł marazm z duszy
obudził radość w sercach

Obsypał kwieciem uschnięte kończyny
zabarwił domy i szare ulice
i widzę że bratki się śmieją
poziomki kłaniają nisko
o drodze chodzą ślimaki
i rozśpiewało się wszystko

i my – jakby lepsi
płyniemy z błękitem nieba
powietrze chłoniemy z zieleni
myśląc :co więcej nam trzeba?

Aneta Zelis

Galeria

Aktualności

Renata Stachera Kobietą Gminy Mniów 2026. VI Święto Kobiet zgromadziło ponad 130 pań!

Renata Stachera zdobyła tytuł „Kobiety Gminy Mniów 2026” podczas VI edycji Święta Kobiet Gminy Mniów, które tradycyjnie odbyło się...

Polecamy